Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Piotr — Jak zawsze - podziwiam. Świetne zdjęcia, tekst też trzyma poziom. Podoba mi się pomysł...
  2. Didimos — Czymam kciuki
  3. Astarte — Czyta :)
  4. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)
  5. Bartosz — Dzięki ;) Mam nadzieję, że uda mi sie pokazać zdjęcia zapaśników. Taki suplement...
  6. karo — czyta :) i ma nadzieję, że pracujesz nad kolejną wystawą :)
  7. Piotr — Czyta, jasne że czyta. Reportaż zdjęciowy uzupełniony o dobre opisy to jest dopiero...
  8. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  9. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  10. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Czwartek, 01 Czerwca 2017

Na Dzień Dziecka...

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II
     Bardzo często, gdy włóczyłem się zakamarkami indyjskich miast słyszałem prośby o zrobienie komuś zdjęcia. Teraz, gdy nie liczę się z ilością ujęć na kliszy, zazwyczaj spełniam prośbę. Lecz niewiele z tych przypadkowych zdjęć wraca ze mną.
Jodhpur
     Wiedzieliście, że 1 czerwca jest Dniem Dziecka tylko w byłych demoludach? To pamiątka po Apelu sztokholmskim (polecam przeczytać treść — dosyć interesująca, gdy weźmie się pod uwagę autorstwo oraz datę jej stworzenia — 1950), gdyż praktycznie cały Świat obchodzi Międzynarodowy Dzień Dziecka 20 listopada (uchwalenie ONZowskiej Deklaracji praw dziecka). Ja jednak uważam, że większy nacisk powinniśmy postawić na uświadomienie ludziom wagi daty 12 lutego — Międzynarodowego Dnia Dzieci — Żołnierzy.

Niedziela, 11 Czerwca 2017

Cola Beach. Goa.

czarno - białe, krajobraz, cyfrowo, Indie, morze, Goa, Canon 5D Mark II
     W pewnym momencie podróży zamarzyła mi się chwila odpoczynku, oddechu. Szczególnie, że wciąż zdrowie niedomagało (dzisiaj leżąc w szpitalu mogę tylko domyślać się, iż problemy mogły zacząć się wcześniej). Jednak zamiast polecieć do sprawdzonej Varkali, zachciało mi się „uciec” z Indii na Goa.
Co więcej, niesiony pięknymi opisami Cola Beach z booking.com wybrałem Blue Lagoon Resort. Wytrzymałem trzy dni. Uciekłem i nigdy tam już nie wrócę. I Wam nie polecam.
Cóż z tego, iż jest tam kilka kilometrów ładnej i czystej plaży. Problemem jest położenie — bez własnego środka transportu (hotel nie ma nawet skuterów) miejsce jest odcięte od świata bo bardzo zły stan drogi, wyciętej w piaskowcu, odstrasza kierowców tuk—tuków i taksówek, co sprawia, że jest się skazanym niejako na monopol (duopol w tym przypadku) restauracyjny. Plaża, mimo, że piękna, nie zachęca do pływania — duże ilości skał wystających z wody oraz bardzo silne prądy potrafią dać w kość (co nie zmienia faktu, że body—surfing na blisko trzymetrowych olbrzymach daje ogromy wyrzut adrenaliny i endorfin — byle trafić w 20 metrów wolnych od ostrych głazów!). Nie ukrywam, że mogę zrozumieć amatorów i zwolenników tego miejsca. Ja jednak wybiorę inne.
Cola Beach, Goa

Poniedziałek, 12 Czerwca 2017

Siyaram Akhara, Kolkata. Trailer.

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Kalkuta, kushti, Canon 5D Mark II
     Dzisiaj tylko zapowiedź zdjęć, ze słynnej i często fotografowanej akhary — Siyaram Akhara w Kalkucie. Co prawda zdjęcia z tego miejsca już się pojawiły — gdy przedstawiłem Wam sylwetkę Rahula, dzięki któremu dowiedziałem się tak wiele o kushti, to jednak nie prezentowałem zapaśników w trakcie ich treningów.
Siyaram Akhara, Kolkata
Mam nadzieję, że antybiotyki zadziałają i już jutro będę w stanie zacząć coś pisać...

Wtorek, 13 Czerwca 2017

Golarz. Jodhpur.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II
     Nienawidzę się golić. Tego stania przed lustrem, skrobania twarzy maszynką, w porannym rytuale. I dlatego tak bardzo podobało mi się w Indiach to, że idąc na śniadanie mogłem wstąpić do jednego z setek niewielkich zakładów golarsko/ fryzjerskich i za niewielkie pieniądze (nawet jak na warunki indyjskie) oddać się w ręce fachowców.
Atrakcje dodatkowe w postaci masażu twarzy są tylko na plus.
Jodhpur

Środa, 14 Czerwca 2017

Czyszcząc Ram Baori. Cd.

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II
     Ostatniego dnia pobytu w Jodhpurze miałem okazję pomagać Caronowi Rawnsley w próbach doprowadzenia wielkiego podziemnego rezerwuaru wody (Ram Baori) do stanu względnego porządku. I z tego miejsca jest to zdjęcie. Tym razem, do pomocy było też dwóch robotników, przysłanych przez zarząd zamku w Jodhpurze. Wierzcie mi, po 15 kursach po śliskich schodach. Z wiadrami wypełnionymi błotem i śmieciami, w 35 stopniach, przy ogromnej wilgotności i strugach cieknącej wody (przesączającej się przez piaskowiec wody głębinowe) zrozumiałem ogrom jego trudu.
Jodhpur
Zerknijcie do wcześniejszych, podlinkowanych powyżej wpisów.

Czwartek, 15 Czerwca 2017

Leelu Pahalwan Dagarpur Akhada. Cd.

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Dagarpur, kushti, Canon 5D Mark II
     Długo zastanawiałem się czy pokazywać zdjęcie w kolorze czy też w czerni i bieli. Pozbycie się koloru kładzie nacisk na klasyczną rzeźbę, na sylwetki. Jednak wtedy gubię jeden drobny detal, którego doszukanie się nie mając kontekstu może być bardzo trudnym zadaniem.
Przed każdym treningiem, akhara, rozumiana jako miejsce treningu, musi zostać „obudzona”. Na rytuał przygotowania składa się sprzątnięcie gliny z opadłych liści lub gałęzi, skopanie glinianej areny i ponowne jej wyrównanie (to już kilka razy pokazywałem). Następnie zapala się kadzidło, którym błogosławi się wszystkie osoby (nie tylko trenujących zapaśników) oraz sam ring. I tutaj, na pierwszym planie widać je jeszcze dymiące. Trening zaraz się zacznie...
Stałem po drugiej stronie ringu i obserwowałem scenę przez wizjer aparatu. I pojawiło się to spojrzenie, które wyzwoliło migawkę. Bez niego, nie byłoby zdjęcia.
Leelu Pahalwan Dagarpur Akhada, Dagarpur, Uttar Pardesh
Zerknijcie do wcześniejszych wpisów z Dagarpuru.

Piątek, 16 Czerwca 2017

Arakashan Road, Paharganj.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Delhi, Paharganj, Canon 5D Mark II
     Bez historii... Zafascynował mnie obrazek. Różnice w temperaturze barwowej, lekki surrealizm sceny. Nic więcej.
Arakashan Road, Paharganj

Piątek, 16 Czerwca 2017

Guru Hanuman Akhara.

czarno - białe, street, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II
     Tego miejsca chyba nie muszę Wam przedstawiać — zdjęcia z tej szkoły zapasów pojawiały się na blogu wielokrotnie.
Guru Hanuman Akhara, Old Delhi
Właśnie doszedłem do wniosku, że tagi (słowa kluczowe) powinienm odrobinę przebudować, tak by możliwym było precyzyjne wyszukiwanie po miejscach.

Sobota, 17 Czerwca 2017

Agrasen Ki Baoli, New Delhi

baoli, Canon 5D Mark II, Delhi, Indie, cyfrowo, architektura, czarno - białe
     Już kilka razy zabierałem Was do studni schodkowych. Tym razem zapraszam do New Delhi, gdzie niemalże w centrum miasta, tuż przy Connaught Place i komercyjnym centrum stolicy, trafiamy na baoli (lub bauri; słowem tym określa się świątynię wody lub studnię schodkową), ufundowana ponoć przez legendarnego króla Agrasena (taki indyjski król Krak; od jego imienia pochodzi też nazwa). Przebudowana została w XIV wieku uzyskując obecny kształt, który był dla mnie wielkim zaskoczeniem, gdy po raz pierwszy zobaczyłem to miejsce. Niczym nie przypominała wielkich otwartych zbiorników Jodhpuru, które najczęściej zbudowane były na planie kwadratu. Tutaj mamy do czynienia z wąskim na 15 metrów i długim na 60 metrów prostokątem, wgłąb którego schodzi się 104 schodami (liczyłem). Niestety dramatycznie obniżający się poziom wód gruntowych odsłonił całą konstrukcję, która powoli niszczeje zaanektowana przez gołębie i nietoperze.
Agrasen Ki Baoli, New Delhi
PS

     Ponoć ta studnia jest jednym z najbardziej nawiedzonych miejsc w Delhi. Ludzie mówią o tym, że schodząc coraz niżej czuli czyjąś obecność, coś podążało za nimi. Zresztą istnieje cała masa miejskich legend o czarnej wodzie, która miała wypełniać studnię i przyciągać samobójców skaczących w jej odmęty.
W tych historiach można doszukać się ziarna prawdy — schodząc coraz niżej czuje się różnicę temperatury i wilgotności. Do tego dochodzi efekt zbliżających się ścian i absolutnej ciszy.
Wcale się nie dziwię, że skumulowane efekty mogły wywołać efekt ducha u zabobonnych osób.
Drugim faktem są samobójstwa, które nie są piętnowane społecznie i których jest stosunkowo dużo. A studnie są metodą często wybieraną — sam byłem świadkiem wyławiania samobójczyni z Toorji Ka Jhalara..

Niedziela, 18 Czerwca 2017

Zdjęcie na niedzielę. Jodhpur.

trochę koloru, street, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II
     Jodhpur jest miastem w którym mógłbym zamieszkać. Poznałem tutaj wspaniałych ludzi (Anita, Sukesh & the gang, Caron) a samo miasto mnie urzekło...
Jodhpur
Dzisiejsze zdjęcie to efekt włóczęgi uliczkami błękitnego miasta — tak bez określonego celu. Po prostu by zobaczyć.

Wtorek, 20 Czerwca 2017

Here is the place where wrestlers are born made

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
      Mimo, że byłem w Indiach już miesiąc, to nadal miałem problemy z przyzwyczajeniem się do odmiennie postrzeganej kwestii czasu. I godzin spotkania. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Czekając na Deepaka (to jest prawdziwa osobistość — były zapaśnik i największy popularyzator kushti w Indiach) w okolicach stacji metra Arjan Garh ,poszedłem zobaczyć akharę Guru Shyamlal Aaya Nagar, z której zdjęcia pojawią się na blogu już niebawem.
     Gdy Deepak się pojawił wiedziałem już, że będzie wesoło. Czekała mnie szalona przejażdżka motorem po ulicach Delhi.

Dwa razy podchodziłem do samodzielnego podróżowania motorem po ulicach tej metropolii. Każda próba spaliła na panewce. Przyznaję się — w miastach samodzielnie mogę prowadzić tylko wczesnym porankiem, gdy ruch uliczny nie jest rwącą rzeką.

Po kilkunastu kilometrach ciągłego lawirowania pomiędzy innymi pojazdami dotarliśmy w końcu do celu. Przez niepozorną bramę w wysokim murze wchodzi się do zupełnie innego świata. Nagle jest się otoczonym tradycją i spokojem, który tak bardzo cechuje akhary. Wysoki mur odcina nawet od nieustannej kakofonii klaksonów i szumu pobliskich dróg...
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi
     Guru Jasram-ji akhadę, znajdującą się w południowym Delhi, można zaliczyć do grona największych i najbardziej znanych szkół zapaśniczych w Indiach. Akademia jest prowadzona przez ponad dziewięćdziesięcioletniego Guru Jasram, który wielokrotnie zdobywał tytuł na Bharat Kesari Dangal (największe zawody zapaśnicze w Indiach, w tym roku do głównej nagrody dołączono 1 crore — 10 milionów rupii, prawie 600 tysięcy złotych).
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi
     To właśnie ze względu na dawną karierę i osiągnięcia guru, szkoła cieszy się tak dużą popularnością. O wysokim poziomie tamtejszych zapasów może świadczyć również statystyka: akhara wychowała ośmiu zwycięzców Bharat Kesari, pięciu zapaśników startujących w zawodach międzynarodowych, sześciu laureatów ministerialnych nagród Arjuna przyznawanych za wybitne osiągnięcia sportowe i do tego dwóch wychowanków Jasram ji akhary otrzymało również nagrodę Dronacharya dla wyróżniających się trenerów.
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi
     Na chwilę obecną w szkole trenuje około stu zapaśników, z czego około czterdziestu mieszka na jej terenie (informacje te otrzymałem od samych zapaśników i trudno mi było je potwierdzić, jednak myślę, że dane te pochodzą z czasów świetności akhary). A niewiele brakło, by miejsce to, jak wiele innych akhar, zostało skazane na zapomnienie ze względu na brak dotacji rządowych i wsparcia sponsorów. Lecz duża ilość sukcesów osiąganych przez wychowanków tej akademii sprawiła, że w Sport Authority of India w końcu zdecydowało się zatrudnić trenera, który ma służyć pomocą guru. Również około dwudziestu zapaśników otrzymało wsparcie stypendialne. Mam nadzieję, że zabiegi te nie pozwolą zniknąć temu wyjątkowemu miejscu.
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi
     Guru, mimo podeszłego wieku stawia się codziennie w akharze: o 5 rano i 3 po południu i żelazną ręką pilnuje dyscypliny i reżimu treningowego ponad setki uczniów. Najlepsi z nich spędzają na treningach prawie 6 godzin 6 dni w tygodniu — prócz niedzieli, która w tej szkole jest dniem odpoczynku. Ćwiczenia zapaśnicze podzielone są na kilka faz, wśród których najważniejszą jest szlifowanie techniki w trakcie sparingów — latem na arenie glinianej, zimą na macie. Prócz tego dochodzą standardowe ćwiczenia z ciężarami (w tej akharze nie ma specjalnego pomieszczenia pełniącego funkcję siłowni), poranne bieganie, reżim dietetyczny. I dotyczy to wszystkich, zarówno czterdziestoletnich mężczyzn jak i najmłodszego, dziesięcioletniego adepta. No może poza tym reżimem żywieniowym dla „emerytowanych„ zapaśników.
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi
     W tej akhadzie nie ma i nie było nigdy kobiet. Tłumaczy się to brakiem „miejsca i niezbędnych udogodnień”.

PS

     I takim to sposobem na blogu pojawił się pięćsetny wpis. Same zdjęcia miały zaś przybliżyć Wam przebieg treningu a nie stanowić aspirację do wyjątkowych dzieł fotograficznych.
Ok, kończę i tak przydługi wpis.

Środa, 21 Czerwca 2017

Siyaram Akhara, Kolkata.

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Kalkuta, kushti, Canon 5D Mark II
     Bohater dzisiejszego zdjęcia, Rahul, już raz pojawił się na blogu.
Tym razem długo zastanawiałem się nad wyborem wersji: czy zostawić w kolorze, czy też po konwersji na bw. Po konsultacjach (dziękuję!) postanowiłem zrezygnować z koloru. Mimo pewnych niuansów wersji oryginalnej to czerń i biel „gadają” mocniej.
Siyaram Akhara, Kolkata.

Piątek, 23 Czerwca 2017

Sadhu w Varanasi (historia Ganeśi).

czarno - białe, street, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Sadhu, Varanasi, Canon 5D Mark II
     Odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy zapaśnicy zawładnęli zupełnie blogiem. Co prawda był to główny temat mojego indyjskiego wyjazdu, jednak wydaje mi się, że przez to galeria robi się zbyt monotematyczna...
Zatem dzisiaj zapraszam Was do Varanasi, w okolice ghatu Lalita. Wielokrotnie każdego dnia mijałem sadhu siedzącego w cieniu wąskiej uliczki, przy niewielkiej kapliczce Ganeśi.
Varanasi.
I o samym Ganeśi słów kilka, bo niemalże każda historia z nim związana jest cudownie absurdalna.
     Bogini Parwati, nie mogąc doczekać się wystarczającej uwagi ze strony męża (boga Śiwy), ulepiła z woskowiny usznej (sic!) postać korpulentnego chłopca i tchnęła weń życie. Muszę tutaj przyznać, że z tą parą coś ewidentnie było nie tak, gdyż Ganeśa posiada brata — Skanda, który powstał tylko z boskiego nasienia bez udziału kobiety.
     Któregoś dnia Parwati brała kąpiel w jeziorze. Ganeśia siedział na brzegu i pilnował jej ubrania. Niestety w tym momencie nadszedł jej niesamowicie zazdrosny, a raczej przejawiający syndrom psa ogrodnika, mąż. W furii, że ktoś prócz niego ma możność oglądania nagiej bogini, ściął chłopcu głowę. Zrozpaczona Parwati poprosiła Śiwę o uratowanie synka i przywrócenie mu poprzedniej postaci. Śiwa, jako że jest tylko bogiem a nie cudotwórcą, nie miał takiej mocy, jednak obiecał, że przytwierdzi do korpusu Ganeśi głowę pierwszej istoty, jaka wyjdzie z lasu.
Z lasu wyłonił się słoń.

Poniedziałek, 26 Czerwca 2017

Zdjęcie na niedzielę (spóźnione).

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Varanasi, kushti, Canon 5D Mark II
     Wracam do zapaśników. Troszkę spóźniłem się też z cotygodniowym, niedzielnym zdjęciem...
Tulsi Ghat Akhara. Varanasi.
Dobranoc.

Wtorek, 27 Czerwca 2017

Harshraman.

street, trochę koloru, cyfrowo, Indie, Delhi, street-art, Canon 5D Mark II
     Tuż przy Agrasen Ki Baoli jest długi mur. I podobnie jak warszawski mur przy torze wyścigów konnych, jest on wystawką street artu. Te sygnowane przez Harsh Raman Singh Paul wyróżniają się na tle innych. Obłędne operowanie detalem, kolorem, kompozycją. Szkoda, że nie miałem okazji go poznać...
Tulsi Ghat Akhara. Varanasi.
A tematem murala jest Ganeśia.

Dobranoc.

Środa, 28 Czerwca 2017

Zapaśnik. Kalkuta.

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Kalkuta, kushti, Canon 5D Mark II
     Gdy pierwszy raz zawitałem w na Armenian Ghat (chociaż to bardziej już Mullick Ghat) w poszukiwaniu Siyaram Akhary, byłem bardzo spóźniony — kushti już dawno skończyli swój trening. Ale miałem to szczęście, że poznałem Rahula, który oprowadził mnie po terenie ghatu.
Właśnie tam, niedaleko mostu Howrah zobaczyłem coś niesamowitego. Starszy mężczyzna po skończeniu modłów, wszedł powoli po schodach, do niewielkiej ziemnej areny, położonej na uboczu. Ściągnął kurtę i zaczął trening. Pompki (dand), przysiady, skłony. Wszystko w naprawę niezłym i niezmiennym tempie. Gdy skończył, zamieniłem z nim kilka słów. Ten siedemdziesięciopięciolatek, były zapaśnik ćwiczy tak od zawsze. Codziennie. Nie przychodzi do właściwej akhary, gdyż nie stać go na langot (rodzaj bielizny używanej przez kushti) i nie chce robić sensacji swoją obecnością.
Ćwiczy po prostu dla siebie i bogów.
Kolkata

Czwartek, 29 Czerwca 2017

Portret zapaśnika.

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II
     To były moje pierwsze godziny w Indiach. Wybrałem się w poszukiwaniu małej akhary, o której słyszałem kilka lat temu. Niedaleko Vijay Ghat udało mi się spotkać patrol policji, i to oni, byli zapaśnicy pokierowali mnie do meczetu Char Minar (Masjid Char Minar), obok którego przycupnęła mała akhara. Zdjęcia z tego miejsca były już na blogu we wpisie Nie wiem co napisać.
Vijay Ghat Akhara