Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Piotr — Jak zawsze - podziwiam. Świetne zdjęcia, tekst też trzyma poziom. Podoba mi się pomysł...
  2. Didimos — Czymam kciuki
  3. Astarte — Czyta :)
  4. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)
  5. Bartosz — Dzięki ;) Mam nadzieję, że uda mi sie pokazać zdjęcia zapaśników. Taki suplement...
  6. karo — czyta :) i ma nadzieję, że pracujesz nad kolejną wystawą :)
  7. Piotr — Czyta, jasne że czyta. Reportaż zdjęciowy uzupełniony o dobre opisy to jest dopiero...
  8. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  9. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  10. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Niedziela, 02 Lutego 2014

(Bez tytułu) zdjęcie na niedzielę

portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Indie, Alappuzha, Bronica SQ-A, Neopan400
     Klatka z zakurzonego (dosłownie) negatywu naświetlonego podczas ostatniej wizyty w Indiach. Konkretnie w trakcie „lewitowania w fotograficznym niebycie” w Alappuzha.
W sumie to zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś dane mi będzie pojechać do Indii...
W Alappuzha

Poniedziałek, 03 Lutego 2014

Wspominki

czarno - białe, na błonce, Warszawa, pomnik, Bronica SQ-A, Neopan400
     Panowie Patton i Martin (Faith No More) jeżdżą mi po każdym zwoju mózgowym. Muzyczna fencyklidyna (płyta Angel Dust) sprawia, że mogę wszystko. Nawet uporać się, z ukrytymi w czeluściach dysków twardych, demonami.
Zdjęcie leżało w okolicach fot z mojej trzydzistki, gdy przez chwilę poczułem jak to jest mieć skrzydła i w asyscie doświadczonego pilota, wśród szumu wiatru unosić się nad Krakowem.
Lokalizacja skanu pozwoliła mi jednoznacznie określić datę wykonania zdjęcia. Minął pierwszy rok pobytu w Warszawie i myślałem wtedy, że to miasto mnie nie dotyczy. Cóż, ponad pięć lat później widzę w jak wielkim byłem błędzie.

Dotyczy.
Bardzo.
Jak nigdy.
Warszawa 2008
Praska żyrafa już kiedyś się pojawiła — jeśli ktoś czuje niedosyt to zapraszam do starego wpisu.

Wtorek, 04 Lutego 2014

Gerbera. Ostatki.

czarno - białe, Fuji GX680, zielenina, Acros 100
     Kiedyś lubiłem zabawy dziwnym kadrowaniem i niestandardowym ustawieniem płaszczyzny ostrości.
W obiektywie FujiGX680
Dwa poprzednie wpisy ze zdjęciami z tamtej zabawy znajdują się we wpisach Z zapomnianej kliszy oraz Z zapomnianej kliszy. Ciąg dalszy.

Środa, 05 Lutego 2014

Dzieciaki z Varanasi

na błonce, portret uliczny, trochę koloru, Indie, Varanasi, fuji pro400h
     Wracam do najbardziej owocnego wyjazdu Do Indii. W sensie fotograficznym rzecz jasna. Pamiętam, jak niemalże na każdym kroku widziałem coś interesującego i wartego uwiecznienia.
Pierwotnie zdjęcie wypadło z listy „do prezentacji” — było lekko ruszone i z przestrzeloną ostrością. Jednak zestawienie kolorystyczne zadecydowało, że postanowiłem je Wam pokazać.
Varanasi 2010
Dzieciaki z Varanasi były już bohaterami wpisów na blogu. Pojawiły się między innymi tu, tu i jeszcze tutaj.

PS
Jasna plama pochodzi od nieszczelnej kasety. Trochę światła wpadło i utrwaliło swoją obecność na negatywie.

Środa, 05 Lutego 2014

Nieudane

portret uliczny, trochę koloru, na błonce, Indie, Sadhu, Varanasi, ghaty, Fuji NPS160, nieudane
     Jestem na siebie strasznie zły za skopanie tego zdjęcia. Wracałem akurat z akhary kushti z drżącymi od niedawnego wysiłku mięśniami, gdy zobaczyłem siedzącego na ghatach sadhu. Robiąc zdjęcie wiedziałem już, że łatwo nie będzie... Bronica nie jest zbyt ciężka a mimo to, nie byłem w stanie ustabilizować aparatu chociaż na ułamek sekundy. I tak jak się domyślałem — skopałem fotę. Czego przeboleć nie mogę.
     Do reanimacji zdjęcia podchodziłem już wielokrotnie. Wciąż jednak nie nadawało się do czegoś więcej niż prezentacja na blogu (i to najlepiej w miniaturce). Ale co mi tam — dołącza do kategorii zdjęć nieudanych.
Varanasi 2010

Czwartek, 06 Lutego 2014

Miejsce magiczne

portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Nepal, Sadhu, Paśupatinath, Katmandu, Acros 100, Bronica SQ-A
     Takim zapamiętałem świątynię Paśupatinath w Katmandu. Szczególnie gdy odwiedziłem ją po raz pierwszy — tuż przed zapadnięciem zmroku.
To zdjęcie powstało dnia następnego, gdy setki niewielkich kapliczek zalewały promienie Słońca. Zresztą ten Sadhu gościł już na blogu — we wpisie Kolejny Sadhu do kolekcji. I to na zdjęciu, kótre jest dalece bardziej udane niż obecne.
Paśupatinath 2009
W Paśupatinath powstało również moje najlepsze i najważniejsze dla mnie zdjęcie — Hare Om Baba!.
Kiedyś tam wrócę...

Niedziela, 09 Lutego 2014

Zdjęcie na niedzielę

street, czarno - białe, na błonce, Indie, Delhi, Neopan400, Bronica SQ-A
     Gdzieś w New Delhi...
New Delhi 2010

Poniedziałek, 10 Lutego 2014

400

portret uliczny, trochę koloru, na błonce, Indie, Delhi, Sikhowie, fuji pro400h, Bronica SQ-A
     Dzisiejszy wpis jest czterechsetnym jaki pojawił się na blogu. Wciąż z szuflady. Ale już niedługo powinny zawitać tutaj nowości...
New Delhi 2011
Zapraszam do poprzednich wpisów poświęconych Sikhom, a w szczególności dwóm: Pociąg - część druga oraz Straight & Sharp.

Środa, 19 Lutego 2014

Kirkut w Karczewie

krajobraz, czarno - białe, na błonce, Canon 1V, Neopan400, Karczew, kirkut
Kirkut w Karczewie

Czwartek, 20 Lutego 2014

Warszawskie podwórko

street, czarno - białe, na błonce, Canon 1V, Neopan400, Warszawa
Warszawskie podwórko

Piątek, 21 Lutego 2014

Tulsi Ghat Akhara. Ponownie.

reportaż, trochę koloru, cyfrowo, Canon 5D Mark II, Indie, Varanasi, kushti
     Okazuje się, że jednak jeszcze jakieś zdjęcia zapaśników pozostały na dysku. Tym razem zaryzykuję kolor — mimo, że jak wielokrotnie wspominałem, niezbyt sobie z nim radzę.
Zachęcam do zapoznania się z poprzednimi wpisami poświęconymi kushti.
Tulsi Ghat Akhara 2010, Varanasi
     A już niedługo coś zupełnie innego — do tego relacjonowane online.

Piątek, 21 Lutego 2014

Jednak w czerni i bieli

reportaż, czarno - białe, cyfrowo, Canon 5D Mark II, Indie, Varanasi, kushti
     W sumie jest to suplement poprzedniego wpisu. Tak jak wspominałem. Z kolorem sobie nie radzę.
Tulsi Ghat Akhara 2010, Varanasi
Nieustająco zachęcam do zapoznania się z poprzednimi wpisami poświęconymi kushti.

Niedziela, 23 Lutego 2014

Zdjęcie na niedzielę

krajobraz, czarno - białe, cyfrowo, Canon 5D Mark II, Warszawa
     Mam nadzieję, że dzisiejszy poranek zapowiedział wiosnę. Że nie był to falstart. Że w końcu przyjdzie i zazieleni. Także w głowach.
Warszawa
Ok, pozwoliłem sobie na dosyć zdecydowaną obróbkę tej klatki (podkreślam — to nie jest hdr). Ale co mi tam — do WPP nie startuję.

Poniedziałek, 24 Lutego 2014

Eksperyment

krajobraz, czarno - białe, cyfrowo, Canon 5D Mark II, Karczew, kirkut
     To była szybka decyzja — jedziemy do Karczewa. Decyzja do której, muszę się przyznać, byłem dosyć sceptyczny. Obawiałem się, że na terenie cmentarza żydowskiego będzie szaro, ponuro i nijako. Myliłem się straszliwie. Przedpołudniowe Słońce cięło promieniami powoli niknącą mgłę. Już zapomniałem jak to miejsce może czarować.
Tym razem jednak, nie mogąc doczekać się na przybycie weny postanowiłem trochę poeksperymentować z ustawieniami aparatu. I tu właśnie wyszła największa zaleta cyfry — efekty mogę zobaczyć natychmiast po zrobieniu zdjęcia. I nimi też dzielę się dzisiaj z Wami.
Kirkut w Karczewie
Swoją drogą to canonowski zoom 17-40 radzi sobie zaskakująco dobrze przy ujęciach pod światło...

Wtorek, 25 Lutego 2014

Sam nie wiem

krajobraz, czarno - białe, cyfrowo, Canon 5D Mark II, Warszawa, nad Wisłą
     Coś mi w tym zdjęciu nie gra... Coś mi w kadrze trzeszczy. Ale nie mam nic innego — zdjęcia z Karczewa są zbyt podobne do siebie by pokazywać je jedno po drugim.
Warszawa