Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Czwartek, 22 Kwietnia 2010

Indie. Kolejne podejście.

trochę tekstu, polecane, wyprawa, Indie
     Przez przeklętą chmurę pyłów, która rozpościera się nad Europą, myślałem, że uda mi się wylecieć w tym miesiącu do Indii. Mimo to spakowane plecaki od tygodnia stały w przedpokoju.
Ostatnie chwile w domu. Sprawdzanie w pamięci, czy aby na pewno mam wszystko spakowane. Lekka nerwówka, która ustąpi dopiero na lotnisku w Delhi. Potem już będzie z górki: Delhi, Varanasi, Kalkuta, Puri i włóczęga po stanie Orissa... Ale to dopiero za 12 godzin...

     Na zakończenie wpisu przedwyjazdowego chciałem polecić Wam film. Oczywiście mocno związany z Fotografią. Historię, chyba największego z żyjących fotoreporterów: Jamesa Nachtweya. Chodzi o dokument, wyprodukowany i wyreżyserowany przez Christiana Frei: „Fotograf wojenny”.
     Zobaczcie w jaki sposób pracuje, w jaki podchodzi do ludzi. I posłuchajcie w jaki sposób wyraża się o tym co robi. Nie jest to lekki film. Sceny w nim pokazane często są drastyczne. Ale dzięki podejściu Nachtweya do ludzi i sytuacji, dzięki jego spokojowi i łagodności w stosunku do fotografowanych osób, można zrozumieć sens istnienia takiego zawodu jak fotograf wojenny.


     Do przeczytania za miesiąc...
Kaha
 
22 Kwietnia 2010 12:18
Film...mistrzostwo:)
polecam: http://www.990px.pl/index.php/2010/02/08/indonezja-studnie-ropy-i-wulkany-siarki/
22 Kwietnia 2010 17:11
Miłej, pełnej wrażeń wyprawy! Już nie mogę się doczekać nowych zdjęć :)
26 Kwietnia 2010 12:00
Film niesamowity!!!
30 Kwietnia 2010 10:51
Widzialem ten film. Trochę drastyczny i taki hm.. poazuje, ze fotograf wojenny musi byc nieczuly na to, co filmuje/fotografuje. Takie troche "odromantycznienie" wzji wojennego korespondenta. Zobaczyc jednak zdecydowanie warto.
spam
 
10 Maja 2010 09:13
Profesjonalne zdjwęcia. Fajny blog pozdrawiam.
Szary
 
15 Maja 2010 23:11
Zobacz to: zdjęcia z wojny krymskiej. nawet niezłe

http://wyborcza.pl/duzy_kadr/1,97904,7869949,Najstarsze_zdjecia_wojenne.html

Powiązany wpis