Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)
  2. Bartosz — Dzięki ;) Mam nadzieję, że uda mi sie pokazać zdjęcia zapaśników. Taki suplement...
  3. karo — czyta :) i ma nadzieję, że pracujesz nad kolejną wystawą :)
  4. Piotr — Czyta, jasne że czyta. Reportaż zdjęciowy uzupełniony o dobre opisy to jest dopiero...
  5. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  6. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  7. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  8. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  9. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  10. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Czwartek, 04 Maja 2017

Rahul Nopani. Siyaram Akhara, Kolkata.

czarno - białe, reportaż, portret, cyfrowo, Indie, Kalkuta, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     To będzie pierwszy wpis tego typu — pozwolę oddać głoś bohaterowi moich zdjęc. I pierwsza fotografia z cyklu portretów zapaśników przed i po treningu. Jeszcze nie mogę zdecydować co do wyglądu cyklu, więc fotografie są w czerni i bieli. Być może jednak zdecyduję się na kolor. Jednak u mnie właśnie minęła północ i nie mam sił by walczyć ze wspólną tonacją całego cyklu. Zresztą jutro wstaję przed piątą by odwiedzić jedną z akhar w New Delhi a potem jadę na chwilkę do Agry.
Ale już oddaję głos bohaterowi zdjęcia:

Nazywam się Rahul Nopani, niedawno skończyłem 32 lata.
Pochodzę z ortodoksyjnej rodziny hinduskiej. Urodziłem się, podobnie jak mój ojciec w Zachodnim Bengalu, lecz korzenie naszej rodziny wywodzą się z Radżastanu. Obecnie jestem zaangażowany w rodzinny interes — produkcję kołnierzyków koszul. Zapasy zaś pozwalają mi zachować spokój ducha i dobrą kondycję ciała. Mieszkam, wraz z rodzicami i dwoma siostrami, około 17 km miejsca, w którym się spotkaliśmy — w dzielnicy Rishra. Każdego ranka śpieszę się na poranny pociąg, by po 40 — 60 minutach dotrzeć do akhary.

Pierwszy raz trafiłem do akhary w 12 klasie (czyli mniej więcej w wieku 16 — 18 lat). Byłem bardzo przejęty szkołą i przerażony perspektywą zbliżającego się egzaminu (Higher Secondary Examination — z rozmowy wynikało, iż jest to odpowiednik naszej matury). Patrząc jak się pogrążam w depresji, mój dziadek w końcu nie wytrzymał. Nakrzyczał na mnie, że nie potrafię nic poza jedzeniem i spaniem i siłą zaciągnął mnie do akhary, prosząc Guru aby się mną zajął. Guru bez zbędnych ceregieli zabrał mnie na arenę (ziemną; w przeciwieństwie do zapasów „olimpijskich”, kushti walczą na specjalnie przygotowanych arenach z wielokrotnie spulchnianej ziemi; wyjątkiem są turnieje dangal, gdzie walczy się po prostu na klepisku) i pokazał czym jest prawdziwy wysiłek w trakcie zapasów. Wszystkie dźwignie, wykręcanie rąk, nóg, karku sprawiły, że poczułem, że żyję. Ten fizyczny ból zupełnie odmienił moje życie, wypełnił mnie nieznaną do tej pory siłą i pozwolił uwierzyć w siebie. Od tego dnia regularnie odwiedzałem to miejsce, które w tak wyjątkowy sposób odmieniło moje życie. Zdałem egzaminy z dobrymi stopniami i rozpocząłem naukę w college'u. Jednocześnie rozwijałem się sportowo — zacząłem trenować kickboxing, startowałem w zawodach szkolnych i międzyszkolnych, by wreszcie zwyciężyć stanowe zawody w zapasach w kategoriach do 66 i 72 kilogramów.

Myślę, że zawsze miałem szczęście w życiu. Ale to szczęście pochodzi od Boga. Wiesz, jestem osobą bardzo wierzącą, wyznającą pewne zasady: miłość i wsparcie rodziców, szacunek do kobiet, pomoc innym, życie prawdą. Myślę, że te zasady pomagają mi w życiu. Chciałbym tę myśl przekazać innym: trzymajcie się tych zasad a szczęście zawsze będzie podążało za wami.

Dzięki kushti to zrozumiałem, dzięki kushti odnalazłem spokój ducha.
Rahul Nopani, Siyaram Akhara, Kolkata
czarno - białe,reportaż,portret,cyfrowo,Indie,Kalkuta,kushti,Canon 5D Mark II,w drodze

Powiązany wpis