REKLAMA

Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Anzelm — Jeśli to nie byłoby dużym problemem, byłbym bardzo wdzięczny za jakiś dokładniejszy...
  2. trb — Też tak myślałem. Do momentu, gdy na próbę założyłem i wyciągnąłem film w półmroku...
  3. Anzelm — Ha, zdarza mi się od czasu do czasu cosik takiego w moich kasetkach bronkowych, ale łudziłem...
  4. Tom — Gdy oglądam te zdjęcia widzę ile jeszcze muszę się nauczyć.
  5. Kaha — ładne to to:P
  6. Anna — Ładne, oba. Miękkość linii, oszczędność kompozycji - inspirujące.
  7. Ata. — Wspaniałe zdjęcia! Ja dopiero zaczynam raczkować w tej dziedzinie...
  8. Anna — Lubię z odrobiną koloru. Tak. Ładne.
  9. bawgaj — ładnie !
  10. Kuba — Oba świetne. Jednak czarno-białe zdaje się mocniej wydobywać chłopca na pierwszy...

Zobacz wszystkie...

Wtorek, 22 Czerwca 2010

Otwieram targ kurczaków.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Kalkuta, sudder street, targ kurczaków
     Po męczącej i obfitującej w nieciekawe wydażenia podróży z Varanasi, o której już wspomniałem na blogu, dotarłem wczesnym popołudniem do Kolkaty (Calcutty, Kalkuty). Po rozgrzanym Varanasi myślałem, że pogoda już mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Wysiadając z pociągu zrozumiałem jak bardzo się myliłem — temperatura wcale nie była niższa, a wysoka wilgotność sprawiała, że koszula po kilku minutach lepiła się do pleców. Niewyspany, uginając się pod ciężarem plecaków i ocierając pot z czoła wlokłem się przez Sudder street w poszukiwaniu prysznica. Najlepiej z dołączonym do niego miłym pokojem hotelowym. I wtedy uderzyła mnie jedna rzecz — pod wysokimi krawężnikami, w zaułkach ulic, w schnących kałużach mnóstwo było białych piór. Gdy odświeżony prysznicem wychodziłem na miasto, spytałem o to napotkanych w hotelowym holu plecakowiczów. Popatrzyli na mnie jak na idiotę. Kogo by obchodziły jakieś pióra? Ogólnie nikt nie wiedział co się dzieje rano w okolicy, w której mieszkali.
     Nawyk niemożliwie rannego wstawania został mi z Varanasi. Następnego dnia wyszedłem przed piątą z hotelu z Bronicą zawieszoną przez ramię. Włócząc się bez sztywno obranego celu, niemal natychmiast trafiłem na targ kurczaków. W koszach rozłożonych na ulicy leżały setki związanych ptaków.
Uśmiechnąłem się i kręcąc powoli korbką naciągnąłem migawkę.
Targ drobiu. Kolkata.
Dopiero zaczynam pokazywać ten temat. Kilka dni w Kolkacie zaowocowało kilkunastoma zdjęciami z ulicznego targu. Ciąg dalszy nastąpi.
Asia
 
22 Czerwca 2010 13:28
Zdjęcie podoba mi się, choć jest nieco makabryczne. Nie wiadomo, ile z tych kurczaków wciąż jeszcze żyje, a ile to już tylko truchła... Te zwisające z kierownicy są raczej w drugiej grupie.
bawgaj
www: http://bawgaj.eu
22 Czerwca 2010 15:21
ładne zdjecie i niesmiertelna TATA ;]
Roza
 
22 Czerwca 2010 15:43
Na tym wlasnie polega prawdziwosc tej fotografii, ze pokazuje tamto miejsce takim jakie ono naprawde jest - to przerazajace, ale i fascynujace w swoim okrucienstwie. Kolejnosc zycia,smierci, prosty i bezwgledny lancuch pokarmowy. My w Europei robimy to samo, jesli nie gorzej, tylko poprzez ukrycie nie dostrzegamy... Albo nie chcemy?
22 Czerwca 2010 15:55
W Indiach często obserwowałem brak tego, co europejczycy zwykli nazywać humanitarnym traktowaniem zwierząt. Co nie zmienia faktu, że w taki sposób się je traktuje - co jakiś czas wypływają przecież filmy obrazujące traktowanie np. kurczaków w fermach i rzeźniach wielkich korporacji z branży spożywczej.
Tam sytuacja jest inna - całe życie ludzi, wraz ze śmiercią jest wystawione na widok publiczny. A do tego przeludnienie oraz często fatalne warunki życia powodują, że zwierzęta, że dbałość o ich komfort schodzą na dalszy plan.
Polecam także zwykłą polską wieś i np. szlachtowanie świni.
23 Czerwca 2010 11:11
Ładniutkie. Pozdr.
24 Czerwca 2010 04:30
świetne, a odnośnie taty, to chyba odwrotnie zeskanowałeś;)
24 Czerwca 2010 07:08
Czono - nie, zeskanowałem dobrze. obróciłem je już później :D chyba bardziej mi pasuje taki kadr. Tak widziałem w kominku aparatu i moim zdaniem tak było lepiej :)
Ale tak - przyznaje, pozwoliłem sobie na taką modyfikację :D
pozdrawiam
Maciek
 
26 Czerwca 2010 23:59
Ciekaw jestem całej serii...
Te dwa zdjęcia, które Pan pokazał, wzbudzają apetyt na kolejne...
30 Czerwca 2010 08:27
Bardzo dziękuję :)
Mam nadzieję, że kolejne zdjęcia pokazujące to miejsce i ten temat również się spodobają...
Teraz żałuje, że byłem tam tak krótko...