Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Astarte — Czyta :)
  2. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)
  3. Bartosz — Dzięki ;) Mam nadzieję, że uda mi sie pokazać zdjęcia zapaśników. Taki suplement...
  4. karo — czyta :) i ma nadzieję, że pracujesz nad kolejną wystawą :)
  5. Piotr — Czyta, jasne że czyta. Reportaż zdjęciowy uzupełniony o dobre opisy to jest dopiero...
  6. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  7. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  8. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  9. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  10. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Wtorek, 22 Czerwca 2010

Otwieram targ kurczaków.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Kalkuta, sudder street, targ kurczaków
     Po męczącej i obfitującej w nieciekawe wydażenia podróży z Varanasi, o której już wspomniałem na blogu, dotarłem wczesnym popołudniem do Kolkaty (Calcutty, Kalkuty). Po rozgrzanym Varanasi myślałem, że pogoda już mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Wysiadając z pociągu zrozumiałem jak bardzo się myliłem — temperatura wcale nie była niższa, a wysoka wilgotność sprawiała, że koszula po kilku minutach lepiła się do pleców. Niewyspany, uginając się pod ciężarem plecaków i ocierając pot z czoła wlokłem się przez Sudder street w poszukiwaniu prysznica. Najlepiej z dołączonym do niego miłym pokojem hotelowym. I wtedy uderzyła mnie jedna rzecz — pod wysokimi krawężnikami, w zaułkach ulic, w schnących kałużach mnóstwo było białych piór. Gdy odświeżony prysznicem wychodziłem na miasto, spytałem o to napotkanych w hotelowym holu plecakowiczów. Popatrzyli na mnie jak na idiotę. Kogo by obchodziły jakieś pióra? Ogólnie nikt nie wiedział co się dzieje rano w okolicy, w której mieszkali.
     Nawyk niemożliwie rannego wstawania został mi z Varanasi. Następnego dnia wyszedłem przed piątą z hotelu z Bronicą zawieszoną przez ramię. Włócząc się bez sztywno obranego celu, niemal natychmiast trafiłem na targ kurczaków. W koszach rozłożonych na ulicy leżały setki związanych ptaków.
Uśmiechnąłem się i kręcąc powoli korbką naciągnąłem migawkę.
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,portret uliczny,czarno - białe,na błonce,Kalkuta,sudder street,targ kurczaków
Targ drobiu. Kolkata.
Dopiero zaczynam pokazywać ten temat. Kilka dni w Kolkacie zaowocowało kilkunastoma zdjęciami z ulicznego targu. Ciąg dalszy nastąpi.
Asia
 
22 Czerwca 2010 13:28
Zdjęcie podoba mi się, choć jest nieco makabryczne. Nie wiadomo, ile z tych kurczaków wciąż jeszcze żyje, a ile to już tylko truchła... Te zwisające z kierownicy są raczej w drugiej grupie.
bawgaj
www: http://bawgaj.eu
22 Czerwca 2010 15:21
ładne zdjecie i niesmiertelna TATA ;]
Roza
 
22 Czerwca 2010 15:43
Na tym wlasnie polega prawdziwosc tej fotografii, ze pokazuje tamto miejsce takim jakie ono naprawde jest - to przerazajace, ale i fascynujace w swoim okrucienstwie. Kolejnosc zycia,smierci, prosty i bezwgledny lancuch pokarmowy. My w Europei robimy to samo, jesli nie gorzej, tylko poprzez ukrycie nie dostrzegamy... Albo nie chcemy?
22 Czerwca 2010 15:55
W Indiach często obserwowałem brak tego, co europejczycy zwykli nazywać humanitarnym traktowaniem zwierząt. Co nie zmienia faktu, że w taki sposób się je traktuje - co jakiś czas wypływają przecież filmy obrazujące traktowanie np. kurczaków w fermach i rzeźniach wielkich korporacji z branży spożywczej.
Tam sytuacja jest inna - całe życie ludzi, wraz ze śmiercią jest wystawione na widok publiczny. A do tego przeludnienie oraz często fatalne warunki życia powodują, że zwierzęta, że dbałość o ich komfort schodzą na dalszy plan.
Polecam także zwykłą polską wieś i np. szlachtowanie świni.
23 Czerwca 2010 11:11
Ładniutkie. Pozdr.
24 Czerwca 2010 04:30
świetne, a odnośnie taty, to chyba odwrotnie zeskanowałeś;)
24 Czerwca 2010 07:08
Czono - nie, zeskanowałem dobrze. obróciłem je już później :D chyba bardziej mi pasuje taki kadr. Tak widziałem w kominku aparatu i moim zdaniem tak było lepiej :)
Ale tak - przyznaje, pozwoliłem sobie na taką modyfikację :D
pozdrawiam
Maciek
 
26 Czerwca 2010 23:59
Ciekaw jestem całej serii...
Te dwa zdjęcia, które Pan pokazał, wzbudzają apetyt na kolejne...
30 Czerwca 2010 08:27
Bardzo dziękuję :)
Mam nadzieję, że kolejne zdjęcia pokazujące to miejsce i ten temat również się spodobają...
Teraz żałuje, że byłem tam tak krótko...

Powiązany wpis