Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  2. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  3. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  4. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  5. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...
  6. Piotr — Z takich zdjęć przebija cały Bartek. Takie uwielbiam. Jest rewelacja. Aż się pokusiłem...
  7. Bartosz — Nasi wygrali!
  8. Ewa — chyba nie trzeba mieć nadziei na większą częstotliwość wpisów, a jedynie zakasać...
  9. Astarte — Jak to nie ma związku? Mama patrzy na mur z portalem dla modelek z utęsknieniem dla...
  10. Astarte — Droga w kolorze podoba mi się bardziej. Schody wyszły ślicznie

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

« nowsze wpisy | starsze wpisy »

Piątek, 21 Kwietnia 2017

Guru Jasram Ji Akhara. Trailer.

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     Chciałem zamieścić bardziej obszerną relację z nowoodkrytej akhary, lecz sił mi brakło na to, by tuż przed północą, siedzieć przy komputerze. Nie sądziłem, że będę pokonywał takie odległości każdego dnia. Na chwilę obecną mogę pokazać Wam jedno z pierwszych zdjęć z tego niesamowitego miejsca, taką małą zapowiedź Kushti w kolorze.
Dobranoc.
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi

Piątek, 21 Kwietnia 2017

Jagdish Temple Baba. Udaipur.

czarno - białe, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Udaipur, Sadhu, Canon 5D Mark II, w drodze
     Cały dzień w drodzę pomiędzy akharami. Cały dzień z aparatami pod ręką. Cały dzień w nieprawdopodonym upale, do którego dołączyła jeszcze wyższa niż zwykle wilgotność powietrza. Ale chyba mogę powiedzieć, że mam materiał o zapaśnikach.
Za to dzisiejsze zdjęcie pochodzi ze spaceru z Chantal i Peter'em (C&P — I enjoyed every minute with you! I hope to see you soon!) uliczkami Udaipuru.
Jagdish Temple, Udaipur

Czwartek, 20 Kwietnia 2017

Guru Hanuman Akhara

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     Dzień jeżdżenia po Delhi w poszukiwaniu akhar już się kończy. Zrobiłem ponad 80km. Tuk — tukiem, metrem (kocham metro w Delhi!), Uberem, piechotą... W pewnym momencie zapaśnicy stali się tylko pretekstem. Odwiedzałem miejsca, o których wcześniej bym nawet nie pomyślał. Chłonąc wszystko. Kolory, zapachy, smaki, faktury. Czując na skórze zmiany temperatury powietrza w ciemnych zaułkach i między straganami, na których smażono coś w głębokim tłuszczu. Mijałem setki, tysiące osób. Roześmianych, zatroskanych, obojętnych. Uśmiechy dzieci chlapiących się pod hydrantem, łzy na pogrzebach na Yamuna Ghat, wykrzywione gniewem twarze kierowców, krzyczących do telefonów, powłóczyste spojrzenia zakochanych.
Zupełnie bez wyrazu oczy osób, które zaakceptowały swój los i czekały na znak od bogów. Lub śmierć.

A zdjęcie, które chcę Wam pokazać było tylko pretekstem. Zrobione, tak jak poprzednie w akharze Guru Hanuman.
Guru Hanuman Akhara, New Delhi

Czwartek, 20 Kwietnia 2017

Powrót do Guru Hanuman Akhary

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     Dobrze wrócić... Dobrze zobaczyć po siedmiu latach, jak mali chłopcy stali się autorytetami dla kolejnego pokolenia, gdy niegdysiejsi zapaśnicy pozdrawiani są jako guru. I dobrze być rozpoznanym.
To tylko zapowiedź.
Guru Hanuman Akhara, New Delhi

Środa, 19 Kwietnia 2017

Czyszcząc Ram Baori

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II, w drodze
     Ufff... Jestem w Delhi. Po strasznym Udaipurze (niedługo opiszę co i jak) wróciłem do swojskiego, chaotycznego, głośnego, fascynującego zakurzonego piekła (temperatura codziennie przekracza 41 stopni; dzisiaj ustawiłem klimę na 29 i zmarzłem). Chcę zabrać się porządnie za zapaśników i jednocześnie zrobić zakupy biletowe — od jutra wyprawa zamienia się w uporządkowaną wycieczkę fotograficzną. Chociaż pewnie i tak zaraz znów wkradnie się w nią chaos.
Ze względu na to, że dzisiaj jest dzień Hanumana, który dla kushti oznacza odpoczynek, to chciałem pokazać Wam zapowiedź większego materiału o studniach schodkowych w Jodhpurze. Poznaliście już Carona (Caron Rawnsley. Jodhpur hero), który nie czekając na wsparcie i poklask zabrał się za oczyszczanie zbiorników wodnych.
Ostatniego dnia pobytu w Jodhpurze miałem okazję mu pomagać w próbach doprowadzenia wielkiego podziemnego rezerwuaru wody (ram Baori) do stanu względnego porządku. I z tego miejsca jest to zdjęcie. Tym razem, do pomocy było też dwóch robotników przysłanych przez zarząd zamku w Jodhpurze. Wierzcie mi, po 15 kursach po śliskich schodach. Z wiadrami wypełnionymi błotem i śmieciami, w 35 stopniach, przy ogromnej wilgotności i strugach cieknącej wody (przesaczające się przez piaskowiec wody głębinowe) zrozumiałem ogrom jego trudu
Ram Baori, Jodhpur
« nowsze wpisy | starsze wpisy »