Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  2. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  3. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  4. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  5. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...
  6. Piotr — Z takich zdjęć przebija cały Bartek. Takie uwielbiam. Jest rewelacja. Aż się pokusiłem...
  7. Bartosz — Nasi wygrali!
  8. Ewa — chyba nie trzeba mieć nadziei na większą częstotliwość wpisów, a jedynie zakasać...
  9. Astarte — Jak to nie ma związku? Mama patrzy na mur z portalem dla modelek z utęsknieniem dla...
  10. Astarte — Droga w kolorze podoba mi się bardziej. Schody wyszły ślicznie

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

« nowsze wpisy | starsze wpisy »

Czwartek, 27 Kwietnia 2017

Kierunek Kalkuta.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Varanasi, Canon 5D Mark II, w drodze
     Powoli kończy mi się czas przeznaczony na tegoroczny wyjazd, więc najwyższa pora na zmianę miejsca. Tym razem obrałem kierunek na wschód — do Kalkuty. To miasto jest jak zadra. Ostatnim razem już sama podróż była traumatyczna (napad na pociąg) a potem dwa dni, które przeciekły mi przez palce. Tym razem, mam nadzieję, że będzie inaczej. Za chwilę pierwszy raz w życiu wsiądę do pierwszej klasy kolei indyjskich — nie miałem zbytnio wyjścia, gdyż wszystkie tańsze miejscówki zostały już wysprzedane, i rano powinienem dotrzeć do celu.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że uda mi się znaleźć jakieś miłe i niedrogie miejsce na Sudder Street, bo zarówno booking.com jak tripadvisor.com trochę niepokoją cenami i jakością dostępnych hoteli.
Varanasi
Zdjęcie z jednej z wąskich (ok, ta akurat była szeroka jak na lokalne standardy) uliczek Varanasi. W końcu zmeniłem obiektyw (Mariusz, dziękuję, że mnie przekonałeś — ekstremalnie szerokiego kąta będzie już zdecydowanie mniej) z 17 na 35mm. Ale tutaj akurat miałem dużo miejsca i mogłem sbie na to pozwolić.

Czwartek, 27 Kwietnia 2017

Varanasi.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Varanasi, Sadhu, Canon 5D Mark II, w drodze
     Dobra, dotarłem do Varanasi dwa dni temu. I szczerze mówiąc jestem bardzo rozczarowany. Siedem lat temu miasto było mocno skomercjalizowane a to co dzieje się obecnie to wręcz nieprawdopodobne. Namnożyły się setki “money — babas” — fałszywych sadhu, którzy za odpowiednią opłatą będą pozować. Wczoraj chodząc po ghatach miałem okazję obserwować wręcz całe warsztaty fotograficzne (w tym jeden z Polski), w trakcie których robi się foty “autentycznym” Indiom. Z całym osprzętem studyjnym. Wyobraźcie sobie, że można wynająć nawet wycieczkę łodzią po Gangesie w towarzystwie człowieka stylizowanego na sadhu...
To już kolejny raz, gdy stwierdzam, że nie taki kraj zapamiętałem. W pędzie ku ciągłemu wzrostowi (“grow India” słyszy się w niemal każdej rozmowie) coś się traci. Gdzieś zanika ten mistyczny charakter Świętego Miasta. Cieszę się, że dziesięć lat temu mogłem zobaczyć prawdziwe Varanasi.
Varanasi
A za zdjęcie nie płaciłem. Nigdy nie płacę (przyznaję, czasami kupuję jedzenie).

Poniedziałek, 24 Kwietnia 2017

Uciekam z New Delhi

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Delhi, rikszarz, Canon 5D Mark II, w drodze
     Mimo, że coraz mocniej wchodzę w świat akhar New Delhi (i okolic) to dzisiaj postanowiłem opuścić już to miasto. Rzutem na taśmę kupiłem bilet na pociąg do Varanasi i za chwilę biegnę na dworzec. Trochę obawiam się tego miasta (i podróży), gdyż za każdym razem wywoływało u mnie skrajne emocje. Jednak bardzo chcę zobaczyć ponownie zapaśników z akhary Tulsi Ghat.
Dzisiejsze zdjęcie to zwykły portret uliczny, zrobiony na Panchkuian Marg, pomiędzy Ramakrisha Asram Marg (metro) a Connaught Place.
New Delhi

Sobota, 22 Kwietnia 2017

Guru Jasram Ji Akhara. Trailer.

trochę koloru, reportaż, cyfrowo, Indie, Delhi, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     Chciałem zamieścić bardziej obszerną relację z nowoodkrytej akhary, lecz sił mi brakło na to, by tuż przed północą, siedzieć przy komputerze. Nie sądziłem, że będę pokonywał takie odległości każdego dnia. Na chwilę obecną mogę pokazać Wam jedno z pierwszych zdjęć z tego niesamowitego miejsca, taką małą zapowiedź Kushti w kolorze.
Dobranoc.
Guru Jasram Ji Akhara, Harkesh Nagar, New Delhi

Piątek, 21 Kwietnia 2017

Jagdish Temple Baba. Udaipur.

czarno - białe, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Udaipur, Sadhu, Canon 5D Mark II, w drodze
     Cały dzień w drodzę pomiędzy akharami. Cały dzień z aparatami pod ręką. Cały dzień w nieprawdopodonym upale, do którego dołączyła jeszcze wyższa niż zwykle wilgotność powietrza. Ale chyba mogę powiedzieć, że mam materiał o zapaśnikach.
Za to dzisiejsze zdjęcie pochodzi ze spaceru z Chantal i Peter'em (C&P — I enjoyed every minute with you! I hope to see you soon!) uliczkami Udaipuru.
Jagdish Temple, Udaipur
« nowsze wpisy | starsze wpisy »