Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. bawgaj — bardzo ładne
  2. troniu — spoko, drobne i ładne wyszło, przed laty tym sposobem, tylko większe - specjalnie się...
  3. trb — Też je bardzo lubię :) ze względu na kobietę, żelazko, koszulkę i otoczenie...
  4. Szymon — no tak - one są wszędzie;)
  5. Kuba — Tak, jak zazwyczaj nie mogę się doszukać drugiego dna, przesłania, głębszego znaczenia,...
  6. Magdalena — Mam nadzieję, że p. Artur nie będzie miał nic przeciwko temu, że wstawił Pan Jego...
  7. archi — bardzo lubię ten pomysł na zdjęcia. zastanawiasz się czy to jeszcze piękna kobieta,...
  8. archi — dla mnie też za dużo śmierci, tej w najgorszym wydaniu, potraktowanej bardzo przedmiotowo....
  9. archi — zgadzam się. niezapowiedziana łuna dodała wiele uroku temu zdjęciu. Viva niespodziedzianki!...
  10. trb — Może i przesadzam... Ale nie chciałbym, by za kilka lat okazało się, że sprzęt w...

Zobacz wszystkie...

« nowsze wpisy | starsze wpisy »

Niedziela, 07 Marca 2010

Zdjęcie na niedzielę. Święte krowy.

galeria, trochę koloru, na błonce, wyprawa, Indie, Nepal, zwierzaki, street, Pokhara, święte krowy
     Leniwie — niedzielnie. Bez opisu. Bo ten znajdziecie tutaj.
Ulica w Pokharze

Piątek, 05 Marca 2010

Gdy się człowiek śpieszy...

trochę tekstu, galeria, czarno - białe, portret, Fuji GX680, na błonce
     A początki były bardzo miłe. Wprosiliśmy się do bardzo dobrych znajomych, niecnie wykorzystując fakt, że dawno, dawno temu udało się namówić ich na zdjęcia.
Jak zwykle nie obyło się bez bieganiny i pośpiesznego pakowania. Filmy, blendy, aparaty. W tym ten jeden szczególny i bardzo rzadko używany — „Krówka” (nazwany tak ze względu na rozmiary FujiGX680).
Świetnie się bawiliśmy, piliśmy niezłe wino, dużo rozmawialiśmy. Było bardzo miło.
     Po powrocie do domu nie mogłem się już doczekać wyników. I wtedy popełniłem, pierwszy tamtego wieczora, błąd. Postanowiłem, zamiast standardowego wywoływacza użyć ilfordowskiego LC-29. Nie mogłem się zmusić by rozrobić duże opakowanie d-76/id-11, który mam nieźle opanowany. Szczególnie do 4 filmów. Robocze stężenia i czasy wywoływania były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Tak mocno rozcieńczać? Tak krótko mieszać?
Pierwsze wątpliwości poczułem już w trakcie płukania filmów. Nawinięte na szpule koreksu filmy były niesamowicie wprost gęste. Kolejne pojawiły się gdy rozwieszałem negatywy do wyschnięcia: już widać było niesamowite kontrasty, szczególnie na jednej kliszy, którą naświetliłem ostatniego dnia pobytu w Indiach. Zapowiadała się niezła ekwilibrystyka przy skanowaniu...
     I wtedy stało się najgorsze. Zimą, gdy ze względu na suche powietrze, ilość kurzu w mieszkaniu dramatycznie wzrasta, często używam garnka z parującą wodą, by chociaż w niewielkim stopniu oczyścić powietrze. Parującą znaczy tuż po zagotowaniu. I właśnie w tym garnku wylądował jeden z filmów. Nawet nie na sekundę! Szybka akcja ratunkowa ocaliła zdjęcia. Niestety nawet ten krótki czas wystarczył by narobić szkód.
Tutaj zamieściłem wycinek kadru z poniższego zdjęcia — zeskanowanego Epsonem V700 z rozdzielczością 3200dpi. Sami oceńcie stopień degradacji...
Paszportowo
źródło: www.sobanek.com
Artur [Fuji GX680 II, 135/5.6, Neopan400 w LC-29]

PS

     Chciałem bardzo podziękować Arturowi, za autoryzację zdjęcia, którego jeszcze nie widział. Mam nadzieję, że nie będzie mi miał za złe, że zamieściłem jego portret nie dokonując na nim żadnej obróbki. Nie upiększałem. Nie bawiłem się szopem. Zrobiłem zdjęcie.

Środa, 03 Marca 2010

New Delhi.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, Nepal, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Delhi
     Kolejne zdjęcie z ostatniego spaceru po wąskich uliczkach Delhi...
Dobranoc.
[Bronica SQ-A, 80/2.8, Neopan400 w LC-29, którego nie lubię]

Wtorek, 02 Marca 2010

Zima w mieście

galeria, czarno - białe, pomnik, warszawa, na błonce
     Dzisiaj bez opisu. Po kolejnych dwunastu godzinach ku chwale (baczność!) KORPORACJI (spocznij!) nie mam już ani sił, ani weny. Więc tylko zdjęcie pory roku, o której pan w telepudle mówił, że będzie trwała do czerwca...
[Bronica SQ-A, 80/2.8, Neopan400 w LC29]

Poniedziałek, 01 Marca 2010

Delhi. Ostatki.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, Nepal, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Delhi
„Kolejne bezimienne, zamknięte w celuloidowych ramach, twarze spoglądają na mnie z suszących się filmów. Żadnych sytuacji, szerszych planów — same portrety w zbliżeniu. Wszystkie podobne. Detale zacierające się w tej mozaice. Żadnych historii.”
Zbyt wcześnie

     Wakacyjny karnawał dobiegał końca. Zostały tylko godziny do wylotu. Włóczyłem się wąskimi, wilgotnymi uliczkami New Delhi. Spokojnie. Bez pośpiechu. Sycąc się ostatnimi chwilami, starając zapamiętać jak najwięcej. Nasiąknąć atmosferą Indii by zabrać ich kawałek ze sobą.
     Zawsze zadziwiają mnie ostatki. Cały pośpiech, cała nerwowa atmosfera podróży nagle gdzieś ulatuje. Zdaję sobie sprawę, że już niedługo wrócę do domu.
Tęsknota za wygodnym, własnym fotelem.
Tęsknota za opuszczanym miejscem.
Delhi.
     Mężczyznę spotkałem podczas tego ostatniego spaceru. Gdy Słońce chowające się za horyzontem ostatnimi promieniami rozświetlało najwyższe piętra budynków. Zobaczyłem wyraz twarzy, oczu. I aparat, zwisający przy boku, powędrował do góry. Chciałem ukraść mu, jego spojrzenie. Pełne smutnej rezygnacji. Fatalizmu. Dźwięk wyzwolonej migawki. Kiwnięcie głową w podziękowaniu. I to nieznośne uczucie, że znów analizuję, znów postrzegam ten kraj poprzez pryzmat kultury, która mnie ukształtowała.
Ostatki. Karnawał się kończył....

PS
     Indyjskie zdjęcia powoli się wyczerpują. Zostało kilka klatek. Kilka historii do opowiedzenia. Kilka, których nigdy opowiadane być nie powinny. Nowy paszport czeka na odbiór. Dojrzałem do powrotu. Znów chcę wciągnąć w płuca powietrze przesycone egzotyką. Uśmiechnąć się wychodząc z lotniska z bezpodstawnym uczuciem, że wracam do domu. Którego już z kolei...
« nowsze wpisy | starsze wpisy »