Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  2. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  3. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  4. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  5. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  6. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...
  7. Piotr — Z takich zdjęć przebija cały Bartek. Takie uwielbiam. Jest rewelacja. Aż się pokusiłem...
  8. Bartosz — Nasi wygrali!
  9. Ewa — chyba nie trzeba mieć nadziei na większą częstotliwość wpisów, a jedynie zakasać...
  10. Astarte — Jak to nie ma związku? Mama patrzy na mur z portalem dla modelek z utęsknieniem dla...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Piątek, 03 Lutego 2012

Z szuflady: Izoo w Złodziejewie

galeria, trochę koloru, cyfrowo, portret
     Kurcze... Jeszcze nigdy nie miałem tak długiej przerwy od fotografowania... I mimo, że głowę mam pełną pomysłów to z wielu, mniej lub bardziej poważnych powodów, nie zabieram się za wcielanie ich w życie.
Dzisiaj, tak aby się przypomnieć tym, którzy jeszcze tutaj zaglądają, zamieszczam zdjęcie sprzed dwóch lat. Zwykły, prosty portret.
Izoo w Złodziejewie
PS
     Czy ktoś z Was ma może doświadczenie z kalibracją monitorów szerokogamutowych? Mam straszne problemy z okiełznaniem kolorystyki Eizo s2243w. I chyba dojrzałem do zakupu kalibratora — ale na co się zdecydować? I czy ktoś z Was miałby ochotę pomóc z kalibrowaniem kilku profili (sRGB, AdobeRGB)?

Poniedziałek, 27 Lutego 2012

Wspominki z Fort Kochi.

Indie, galeria, portret uliczny, trochę koloru, na błonce, Kerala, Kochi
     Tak mnie wzięło na wspominki i przeglądanie starych skanów... I jako, że nic ostatnio nie robię (w sensie Fotografii — bo jeśli chodzi o całą resztę to robię wręcz zbyt wiele) postanowiłem pokazać Wam portret, zrobiony późnym wieczorem ostatniego dnia pobytu w Fort Kochi.
Wspominki z Fort Kochi
     Za każdym rzem, gdy przeglądam zdjęcia z Indii aż mnie coś ściska — chciałbym móc znów tam pojechać. Choćby na głupie dwa tygodnie...
Jeżeli komuś spodobał się ten zestaw to zapraszam do wpisu Portret podróży w FineLife!! lub po prostu do archiwum bloga...

A teraz małe ogłoszenie:

CZY MA KTOŚ OCHOTĘ NA PORTRET?
KWADRATOWY. W CZERNI I BIELI???

Jeśli tak to poproszę o kontakt.

Wtorek, 28 Lutego 2012

Dwa lata temu...

galeria, czarno - białe, na błonce, Warszawa, szuflada, manekiny
     Ciąg dalszy archiwum... Tym razem zdjęcie zrobione dokładnie dwa lata temu na „wizytówce Warszawy” — ulicy Chmielnej. Pamiętam, że szukałem manekinów, które chociaż w niewielkim stopniu przypominałyby te, które sfotografowałem w Lozannie (zdjęcia pokazywałem we wpisach: „Z szuflady. Manekiny.” i „Z szuflady. Manekiny - cd.”). Ale w przeciwieństwie do Lozanny, gdy tylko ustawiłem się z aparatem wycelowanym w brudną szybę, pojawiła się bardzo ważna pani „menadżer” krzycząc głośno, że nie wolno fotografować tej wspaniałej instalacji. Jak gdyby ktoś chciał skopiować to wiekopomne dzieło. Odpuściłem wtedy. Nie przepychałem się. Nie było sensu. Jednak pozostał niesmak — zakazy fotografowania (niezgodne z prawem, podkreślam) pojawiają sie coraz częściej. W coraz bardziej licznych miejscach.
Zakaz fotografowania! na Chmielnej

A z drugiej strony — i tak nie foce...

Środa, 29 Lutego 2012

Czerwona sukienka.

Indie, galeria, portret uliczny, trochę koloru, na błonce, Kerala, Kochi, szuflada
     Wiem, wiem — nie sukienka ale „salwar kamiz”. Ale taki tytuł pasował mi do wpisu, gdyż w niewielkim stopniu nawiązuje do pewnego filmu, który ma już rangę kultowego (straszliwie wyświechtane jest już to słowo). I tak samo jak w rzeczonym filmie, ja również mam wrażenie, że te wszystkie odwiedzone miejsca były nierealne. Tak bardzo dalekie od znanego mi, codziennego świata. Szczególnie z perspektywy tak długiego czasu, jaki minął od mojej ostatniej wizyty w Indiach.
Wspominki z Fort Kochi