Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Wtorek, 14 Lipca 2009

Warszawa mnie nie dotyczy

trochę tekstu, czarno - białe, Warszawa, kij w mrowisku
Warszawa 08.06.2009
     Powoli mija drugi rok pobytu w Warszawie. I coś się zmieniło w moim postrzeganiu Stolicy. Przestała drażnić, ale też nie sprawiła abym ją polubił. W pewnym sensie mi zobojętniała — nie zauważam jej gdy przez brudne szyby autobusu mijam kolejne ulice, nie widzę jej przeskakując kolejną kałużę w nierównym chodniku.
     Nie potrafię zachwycić się ogrodami BUWu, nową Starówką, licznymi parkami. Ale wszechobecny brud, chaos architektoniczny, reklamy wielkoformatowe przestały mnie bulwersować. Mijam socrealistyczne gmaszyska na MDM, mrówkowce na Ursynowie, sypiące się kamienice na Mokotowskiej. Obojętnym jest mi widok ze skarpy na wysokości Warszawianki, ciąg parków od Agrykoli do Mostu Poniatowskiego. Nie potrafię „identyfikować się” z Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem i Starym Miastem.
     Mieszkam tutaj. Ale to miasto mnie nie dotyczy.


PS
     Zdjęcie ilustrujące ten wpis jest typowym widokiem witającym przyjezdnych. Zaraz po opuszczeniu cuchnących kazamatów Dworca Centralnego. W samym centrum Stolicy, obok jej symbolu (pomijając fakt, iż symbol ten gwałci ją brutalnie) znajduje się jadłodajnia dla bezdomnych. Wizytówka w postaci zaniedbanego Placu Defilad — brudnej, zagraconej różnej maści budami, śmierdzącej moczem noclegowni dla bezdomnych.
27 Sierpnia 2009 14:28
Po 4 latach mam dokładnie tak samo...
No, lubię kilka miejsc ale nie jest to lubienie takie jak Plant na odcinku od Collegium Novum do Wawelu ;)
02 Października 2009 19:18
Dobrze sie zapowiadajacy blog. Trzymam kciuki.

PS. Musisz koniecznie napisac cos wiecej o Warszawie.
02 Października 2009 23:50
Bardzo dziękuję :)
A do Warszawy wrócę, gdy tylko uporam się z Indiami - wciąż zbyt mocno tkwią w mojej głowie.

Powiązany wpis