Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Środa, 15 Lipca 2009

Nocni wędrowcy

trochę tekstu, książka, opinie, polecane
     Chciałem polecić Wam książkę. Dla mnie pozycję wyjątkową. Wojciech Jagielski, reporter Gazety Wyborczej, który zasłynął relacjami z ogarniętej wojennym szaleństwem Czeczenii, z rozdartego bratobójczymi walkami Afganistanu, pełnego sprzeczności Kaukazu, tym razem wziął pod lupę wstrząsaną nieustannymi wojnami Ugandę.
Wydawnictwo W.A.D.

     Wcześniejsze książki Jagielskiego przyzwyczaiły mnie do perfekcyjnego warsztatu, doskonałej narracji i bogactwa faktów — sprawiły wręcz, iż w sposób naturalny uznałem go za następcę Ryszarda Kapuścińskiego. Jednak ta właśnie pozycja zachwyciła mnie szczególnie — niesamowita opowieść splatanych ze sobą wątków, historia wyrywająca sie spoza krat suchego reportażu, stająca się nacechowana emocjonalnie. Autor/narrator jest nie tylko biernym obserwatorem, staje się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń.
     Na północy Ugandy, na prawym brzegu Nilu, od lat toczy się zapomniana, choć wyjątkowo okrutna i krwawa wojna. Prowadzi ją partyzanckie wojsko, w którym walczą niemal wyłącznie dzieci. Porywane do buszu, zmieniane są tam w bezlitosne bestie, żywiące się śmiercią i cierpieniem. Przywódca Lord's Resistance Army (LRA) — Joseph Kony, twierdzi, że rozmawia z duchami i aniołami. I ten właśnie fakt daje mu prawo decydowania o życiu lub śmierci.
Sprzeciwiając się mu, sprzeciwia sie w istocie Ducha Świętego, który przez niego przemawiał. Kto zgrzeszył ten zasłużył na karę. Kiedy kazał partyzantom zabijać wieśniaków, mówił im, że nie zabijają, a jedynie oczyszczają lud Acholi z grzeszników, by zostali na świecie tylko ci, co nie pobłądzili.
     Obraz dzieci — żołnierzy to tylko jedno oblicze książki Jagielskiego. Autor opowiada nam historię ostatnich dziesięcioleci tego niespokojnego kraju, opisuje kolejne przewroty, wreszcie przybliża postać urzędującego obecnie prezydenta Ugandy. Afrykański kraj na stronach reportażu to miejsce nękane ustawicznymi wojnami i kryzysami, z których nie widać żadnego konkretnego wyjścia. To kraj, w którym człowiek boi się dzień i noc, bo nie może nigdy być pewien dnia ani godziny końca swojego i swojej wioski.
     Dla mnie jest to książka niezwykła. Na długo pozostanie w mojej pamięci. I nie tylko ze względu na sprawnie prowadzoną narrację, lecz przede wszystkim na wydarzenia w niej opisane.


PS
     Myślę, że w tym roku wrócę do tematu tego niespokojnego rejonu, rozłożonego między Sudanem, Ugandą i Kongiem. Wrócę w bardziej osobisty sposób.

Powiązany wpis