Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Sobota, 26 Lutego 2011

Brak jednolitości...

Indie, trochę tekstu, galeria, reportaż, trochę koloru, czarno - białe, cyfrowo, Delhi, kushti
     Kurcze, mam problem. A wszystko bierze się z mojego podejścia do zdjęć cyfrowych. Ale po kolei.
Powoli zbliża się wystawa moich zdjęć kushti. A ja w dalszym ciągu nie potrafię zapanować nad ujednoliceniem kolorystyki i tonacji fotografii. Gorzej — część zdjęć widzę tylko w czerni i bieli, zaś niektóre fascynują mnie kolorem. Oczywiście całą winę zwalam na cyfrę, bo w analogu nie mam takich dylematów — robię zdjęcie, wywołuję, skanuję i mam gotowe. A w przypadku plików RAW zaczyna się kombinowanie. A może pobawić się krzywymi? Dotknąć saturacji? Podciągnąć kontrast? A może pobawić się krzywymi? Może poziomami? A co z saturacją? Po kilku minutach robię kilkanaście wersji tego samego zdjęcia, które różnią się także wydźwiękiem. I zaczyna się wybieranie, oglądanie, porównywanie... A przez to seria, która miała być spójna nie tylko tematycznie, zaczyna mi się „rozjeżdżać”...
Chyba na następny wyjazd zapakuję po prostu kilka rolek Provii i machnę ręką na cyfrę... Tylko, że jeśli chodzi o jakość zdjęć (ostrość, rozmiar ziarna, odwzorowanie kolorów, rozpiętość tonalna, reprodukcja detali) to canonowa cyfra zdecydowanie wygrywa z moimi ulubionymi slajdami... Ech...
Indie styczeń/luty 2011.Guru Hanuman Akhara.
źródło: www.sobanek.com
Indie,trochę tekstu,galeria,reportaż,trochę koloru,czarno - białe,cyfrowo,Delhi,kushtiIndie,trochę tekstu,galeria,reportaż,trochę koloru,czarno - białe,cyfrowo,Delhi,kushti
26 Lutego 2011 17:18
...:) i to kusi i to nęci... ;)
provia to jest jakieś rozwiązanie :D ...może jednak większość czarno-biała z takimi jak wyżej akcentami wymagającymi koloru... dodatkowo można by wyróżnić innym formatem...

Powiązany wpis