Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Czwartek, 24 Lutego 2011

300!

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, czarno - białe, na błonce, portret uliczny, Delhi
     Trzechsetny wpis na blogu. Niewiele ponad dwa lata temu, gdy zaczynałem publikować, na własnym internetowym poletku, teksty i wpisy nie sądziłem, że wytrwam tak długo. I, że w ciągu tego okresu będzie mi dane zdobyć tak duże zainteresowanie — ponad 400 wizyt dziennie, 781 komentarzy zostawionych przez prawie dwustu Gości. Fotograficzny Blog Roku 2009. Kilka setek zdjęć. Kilkadziesiąt osób subskrybujących kanał rss bloga. I kilkanaście podlinkowań na innych blogach...
Nie ukrywam, że jest miłe jest Wasze zainteresowanie moją pasją... I, że daje kopa do dalszej pracy nad tym, by blog stał się jeszcze bardziej interesujący.

     Ostatnimi czasy, czarno — białe zdjęcia pochodzące z analoga pojawiają się rzadko. Przyczyna jest prozaiczna: podczas wywoływania popełniłem fatalny błąd i do ściągania wody, z bardzo delikatnej emulsji Neopana, użyłem szczypców Jobo. Przez to negatywy są tak niesamowicie podrapane, że obraz na nich przypomina zdjęcia robione w czasie oberwania chmury. Za każdym razem, gdy je przeglądam, aż się gotuję ze złości na własną bezmyślność. A plamkowanie fotografii w rozmiarze bliskim 10000 na 10000 pikseli to koszmar. Gdyby nie tablet (Izoo dziękuję!) to pewnie nawet bym się za to nie zabierał...
     Ok, koniec marudzenia — zdjęcie zrobiłem na zazwyczaj tłocznym Pahar Ganj, niedaleko "krowiego parkingu", przed niewielka świątynią. W porze, gdy większość turystów przewraca się dopiero na drugi bok. Chłopiec sprzedawał kwiaty używane przy porannej pudźy.
Sytuacja przypominała tę, którą pokazałem Wam we wpisie Zaułek rzemieślników z lipca 2010 roku. I chyba dlatego zrobiłem to zdjęcie.
Indie styczeń/luty 2011. New Delhi.
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,czarno - białe,na błonce,portret uliczny,Delhi
Pahar Ganj wcześnie rano.
26 Lutego 2011 19:28
a metody na glicerynę próbowałeś?
26 Lutego 2011 20:20
Na glicerynę?? To znaczy?

Powiązany wpis