REKLAMA

Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Anzelm — Jeśli to nie byłoby dużym problemem, byłbym bardzo wdzięczny za jakiś dokładniejszy...
  2. trb — Też tak myślałem. Do momentu, gdy na próbę założyłem i wyciągnąłem film w półmroku...
  3. Anzelm — Ha, zdarza mi się od czasu do czasu cosik takiego w moich kasetkach bronkowych, ale łudziłem...
  4. Tom — Gdy oglądam te zdjęcia widzę ile jeszcze muszę się nauczyć.
  5. Kaha — ładne to to:P
  6. Anna — Ładne, oba. Miękkość linii, oszczędność kompozycji - inspirujące.
  7. Ata. — Wspaniałe zdjęcia! Ja dopiero zaczynam raczkować w tej dziedzinie...
  8. Anna — Lubię z odrobiną koloru. Tak. Ładne.
  9. bawgaj — ładnie !
  10. Kuba — Oba świetne. Jednak czarno-białe zdaje się mocniej wydobywać chłopca na pierwszy...

Zobacz wszystkie...

Niedziela, 25 Lipca 2010

Jatki. W wersji lajt.

galeria, wyprawa, Indie, trochę koloru, cyfrowo, street, zwierzaki, Delhi
     Pierwszego dnia pobytu w Delhi wybrałem się na włóczęgę w Dzielnicy muzułmańskiej, niedaleko Meczetu Piątkowego — Dżami Masdżid. Trudno było nie trafić na targ zwierząt i przyległe do niego rzeźnie. Powietrze było aż gęste od smrodu krwi, mięsa i zwierząt trzymanych w fatalnych warunkach. Powstrzymałem jednak zarówno odruch wymiotny jak i chęć ucieczki stamtąd. Wyciągnąłem aparat i zacząłem fotografować. Jeszcze krygując się przed skierowaniem obiektywu w kierunku ludzi.
Zdjęcie, które dzisiaj Wam pokazuję jest najlżejszym, najmniej drastycznym ze wszystkich tam zrobionych.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
Targ zwierząt. Delhi - dzielnica muzułmańska
Kaha
 
27 Lipca 2010 13:34
no cóż...jakos życ trzeba, każdy ma na to swój sposób...