Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Wtorek, 24 Listopada 2009

Sprzedawcy. Część trzecia.

wyprawa, Indie, Nepal, Katmandu, galeria, czarno - białe, na błonce, sprzedawcy
     Nadal doskwiera mi brak czasu... Nie mam nawet kiedy napisać kilku zdań o zdjęciach czekających na publikację...
     Zwykła fotografia z ulic Kathmandu. Bez filozofii i udziwniania. I niestety bez historii...
wyprawa,Indie,Nepal,Katmandu,galeria,czarno - białe,na błonce,sprzedawcy
Sprzedawcy - Kathmandu


PS

     A najgorsze jest to, że dzisiaj rozpoczyna się w południowym Nepalu, około 150km od Kathmandu, w okręgu Bara święto ku czci bogini Gadhimai. Ta, odbywająca się co pięć lat uroczystość jest największą ofiarą składaną ze zwierząt na święcie. W ciągu dwóch dni grubo ponad 200 tysięcy zwierząt, wśród których są bawoły wodne, kozły i koguty pójdzie pod nóż w podziękowaniu bogini za spełnienie próśb jej wyznawców.
     A mnie skręca... Bo nie mogę tam być. I fotografować.
     Mogę mieć tylko nadzieję, że obrońcom praw zwierząt, w ciągu najbliższych lat, nie uda się zablokować kolejnych obchodów tej wielowiekowej tradycji... Bo ja tam pojadę.
Agnes
 
25 Listopada 2009 10:54
Co kraj to obyczaj.
Jestem przekonana, że zdjęcia zrobiłbyś świetne, ale jakoś ja nie chciałabym tego zobaczyć na żywo;]
Kaha
 
25 Listopada 2009 20:03
Mężczyzna na zdjęciu robi wrazenie...jakby sie zapatrzeć to jakby na diabła -te oczy i uszy:) hmm te moje skojarzenia:) najlepsze wrazenie robi ta komórka w jego ręce...
01 Grudnia 2009 20:11
przekorne masz marzenia ;) ale życzę by się spełniły :))
rapatang
 
16 Czerwca 2010 16:47
O raju, sugar apples aż mi ślinka leci.
Miejscowi mówią na to chyba sitafal

Powiązany wpis