Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Środa, 25 Listopada 2009

Sadhu. Początek.

trochę tekstu, wyprawa, Indie, Nepal, galeria, czarno - białe, na błonce, Sadhu, Varanasi
     Indie nigdy nie były w planach. Pomijałem je jeżdżąc palcem po mapie, czytając przewodniki, przeglądając albumy fotograficzne. Były dla mnie czymś w rodzaju religijno — mistycznego Disneylandu.
     Dopiero, gdy zapadła szybka i przypadkowa decyzja „JEDZIEMY”, pod wpływem książek podsuwanych mi przez Izoo, zacząłem powoli zmieniać swoje nastawienie do tego kraju. Potem był jeszcze wspaniały cykl filmów Michaela Wooda, zrealizowany przez BBC „The Story of India”. I zacząłem wsiąkać w tematykę Półwyspu Indyjskiego.
     Co rusz, w albumach bądź przewodnikach natykałem się na fotografie brodatych mężczyzn, ze splecionymi włosami (teraz wiem, że nazywa się to dźata) siedzących „po turecku”, z dłońmi ułożonymi w gest pozdrowienia czy też błogosławieństwa.

     Dzisiaj z uśmiechem wspominam pierwsze chwile w Indiach, gdy wypatrywałem ich na uliczkach New Delhi bądź Dźajpuru. A potem ich spotkałem. Uczestniczyłem w nocnej modlitwie w pociągu, otrzymałem błogosławieństwo, obserwowałem ich w „Świętym Piekle Hindusów” — Varanasi, rozmawiałem z kilkoma z nich w Paśupatinath. I fotografowałem. Nieustannie.

     I właśnie zaczynam się z Wami dzielić zdjęciami, które udało mi się złapać, bez układania ich w jakąś konkretną serię czy też cykl.
trochę tekstu,wyprawa,Indie,Nepal,galeria,czarno - białe,na błonce,Sadhu,Varanasi
Na ghatach w Varanasi
     Sadhu, bo to o nich mowa. Święci mężowie. Odrzucają otaczającą nas rzeczywistość — to tylko ułuda. Wędrowni mnisi podążający ścieżką pokuty i wyrzeczenia w poszukiwaniu wyzwolenia w najwyższej Rzeczywistości. W tym, bądź kolejnym wcieleniu.Kroczą drogami Indii, żyjąc z jałmużny, nie wzbudzając większego zainteresowania Hindusów. Są elementem tamtego świata. Są wśród nich szaleńcy i ludzie z tytułami naukowymi, osoby upośledzone fizycznie bądź psychicznie i ludzie, którzy w swej karierze dotarli do muru stworzonego przez kasty.
     Są wentylem bezpieczeństwa stworzonym w społeczeństwie, w którym nie ma szpitali psychiatrycznych i psychoanalityków.

Powiązany wpis