Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  2. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  3. Anettt — Świetne jest.
  4. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  5. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  6. Bartosz — Już niedługo na blogu :)
  7. Paulina — Witam, a dokąd tym razem?
  8. Piotr — Jak zawsze - podziwiam. Świetne zdjęcia, tekst też trzyma poziom. Podoba mi się pomysł...
  9. Didimos — Czymam kciuki
  10. Astarte — Czyta :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Niedziela, 21 Czerwca 2009

Osiołkowi w żłoby dano...

galeria, portret uliczny, czarno - białe, Warszawa
     Dawno, dawno temu miałem okazję zobaczyć negatywy i stykówki zdjęć Rene Burri. Jedną z wielu rzeczy, które mnie wtedy zafascynowały była możliwość obserwacji w jaki sposób ten wielki fotograf dochodził do danego ujęcia. To, że mogłem obserwować drogę jaką pokonywał, jak widział dany moment i jak zbliżał się do TEGO ujęcia.
Jednak w tych seriach, czasami dwóch, czasami aż sześciu fotografii widać dążenie do perfekcji, ciągłe dopracowywanie kadru.
     Moim zdaniem, ta umiejętność dążenia do perfekcji z każdym kolejnym ujęciem jest w pewnym stopniu cechą charakterystyczną Mistrzów. Dla mnie kolejne dodatkowe ujęcia to większy kłopot. Każda dodatkowa klatka to dylemat — to właśnie TA czy też jest inna, lepsza... Niestety zbyt często emocje, które towarzyszyły mi przy łapaniu danego ujęcia nie tyle utrudniają wybór, lecz wręcz czynią go niemożliwym...
     Postanowiłem pokazać Wam małą próbkę. Zdjęcia pochodzą z dwóch , wciąż „żywych” serii. Ułożone chronologicznie, rzecz jasna. Chciałbym poznać Wasze opinie na temat tych fotografii...
Gdzie Hitler i Stalin...
źródło: www.sobanek.com
galeria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawagaleria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawa
Gdzie Hitler i Stalin...
źródło: www.sobanek.com
galeria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawagaleria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawa
Autobusy i tramwaje
źródło: www.sobanek.com
galeria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawagaleria,portret uliczny,czarno - białe,Warszawa


PS
     Zdjęcia te zostały zrobione na strasznie rozreklamowanym filmie — Kodak Tri-X320. Spróbowałem i po wymoczeniu filmów zarówno w d76 jak i w Tmax'ie już wiem — nie lubię sposobu w jaki ten rodzaj filmu rejestruje światło. Nie pasują mi uboga skala tonalna szarości, to że są one płaskie i nijakie. Neopan 400 rozpuścił mnie bogactwem tonów, wspaniałym i łatwym do kontrolowania kontrastem, doskonałą ostrością i małym ziarnem. I teraz już wiem, że nie zdradzą materiałów Fuji eksperymentując z innymi. Bo nawet jeśli eksperyment będzie ciekawy, to jednak w fotografii cenię sobie pewność i powtarzalność wyników.
23 Czerwca 2009 07:43
Jak dla mnie rewelacja i inspiracja! No i cieszę się że znowu publikujesz :-)
Iza
 
23 Czerwca 2009 13:20
Hmm...moje zdanie: albo rób jedno zdjęcie i nie będziesz miał problemów z wyborem, albo przeznaczaj pół kliszy na jedną babcinkę...i też nie będziesz miał problemu z wyborem, bo z 6 klatek jedna na pewno będzie naj-najlepsza.
A w sumie to te podwójne zestawienia są całkiem fajne, dobrze się razem prezentują i mają swój klimat!!

pozdrowienia ze Szczecina ;p

Powiązany wpis