Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)
  2. Bartosz — Dzięki ;) Mam nadzieję, że uda mi sie pokazać zdjęcia zapaśników. Taki suplement...
  3. karo — czyta :) i ma nadzieję, że pracujesz nad kolejną wystawą :)
  4. Piotr — Czyta, jasne że czyta. Reportaż zdjęciowy uzupełniony o dobre opisy to jest dopiero...
  5. trb — Tylko w ramach uzupełnienia - duża ilość dominant kolorystycznych spowodowana jest...
  6. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  7. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  8. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  9. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  10. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Niedziela, 14 Maja 2017

Eksperyment. Na niedzielę.

czarno - białe, street, cyfrowo, Indie, Delhi, Paharganj, Canon 5D Mark II
     To tylko i wyłącznie eksperyment i próba wysokiego kontrastu. Zdjęcie, chociaż to już bardziej grafika, z New Delhi.
Paharganj, New Delhi
W następnym wpisie wrócę do normalnych fot.

Czwartek, 11 Maja 2017

Pahalavaanon I salute you!

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Dagarpur, kushti, Canon 5D Mark II
     To był cel wyjazdu. Udokumentować jak najwięcej akhar (akhara lub akhada — wymowa w hindi jest bardzo trudna do transkrypcji). Miałem to szczęście, że prócz wielu zapaśników, poznałem popularyzatora kushti — Deepaka Ansuia Prasad. Ten były zapaśnik jest ambasadorem tradycyjnych zapasów indyjskich — prowadzi stronę internetową, kanał na youtube, grupy na facebooku.
Dzięki niemu miałem okazję odwiedzić wioskę Dagarpur i zobaczyć tradycyjne miejsce treningu zapaśników. Nazwa tej akhary stanowi dla mnie zagadkę — Leelu Pahalwan Dagarpur Akhada. Leelu jest imieniem kobiecym, tłumaczonym jako trzcina cukrowa. Pahalwan oznacza zaś zapaśnika (występuje w tytule wpisu, który miał nawiązywać do cytatu z Gladiatora o ile dobrze zapisałem liczbę mnogą słowa pahalwan).
Miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Deepak wyrwał mnie ze zgiełku indyjskich miast na absolutną prowincję. Nagle nie słyszałem klaskonów, warkotu tysięcy silników. Zniknął smog i tłumy. A po chwili do zadbanej, akhary zaczęli przybywać kolejni zapaśnicy. A ja miałem szansę być obserwatorem treningu przeprowadzanego pod czujnym okiem (i rózgą!) jednego z trenerów.
Dzisiaj tylko zapowiedź. Tym razem w czerni i bieli.
Leelu Pahalwan Dagarpur Akhada, Dagarpur, Uttar Pardesh

Środa, 10 Maja 2017

Varanasi.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Varanasi, Sadhu, Canon 5D Mark II, w drodze
     Ostatnim razem opisałem moje odczucia związane z wizytą w świętym mieście. Dzisiaj tylko zdjęcie.
Varanasi

Poniedziałek, 08 Maja 2017

Jet lag.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Delhi, Paharganj, sprzedawcy, Canon 5D Mark II, w drodze
     Wracając z pracy myślałem, że uda mi się dzisiaj zamieścić większy wpis na temat jednej z akhar. Niestety różnica czasu pomiędzy polskim a indyjskim (tylko 3,5 godziny; 20.00 w Polsce to 23.30 w Indiach) daje znać o sobie. Dlatego znowu pokazuję zdjęcie bez żadnej głębszej historii za nim tkwiącej. Taka zwykła codziennością fotografia z wieczornego (gdy temperatura troszeczkę opadała i dało się wytrzymać na zewnątrz) targu na Paharganj.
New Delhi

Niedziela, 07 Maja 2017

Powrót.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Delhi, rikszarz, Canon 5D Mark II, w drodze
     Dzisiaj o dziewiątej rano, po miesiącu indyjskiej przygody wylądowałem w Warszawie. Na podsumowanie jest jeszcze zbyt wcześnie, mimo to, czuję mały niedosyt. Przez to, że nie mogłem się zdecydować, czy zająć się zdjęciami, czy też zwiedzaniem nowych miejsc.
Zanim zaczną pojawiać się zestawy fotografii, zamieszczam kolejny portret rikszarza. Zrobiłem go ostatniego dnia w Delhi, gdzieś w okolicach Connaught Place.
New Delhi
A teraz czas na powrót do rzeczywistości i rozpoczęcia nowej przygody zawodowej... Ale zdjęcia będą się pojawiać systematycznie. Zdjęcia i historie.