Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. karo — Kocham Twoje czarno-białe zdjęcia, ale to mnie przekornie urzekło :)
  2. trb — Powodem jest też to, że robiłem tak szerokim kątem. GO jest ogromna. Bronicę mam...
  3. trb — Wystawa raczej nie... Bylem zbyt krótko i nie mam dobrego materiału. Ale przymierzam...
  4. Piotr — Szczególnie w porównaniu z "przebierańcem", chociażby tym http://blog.sobanek.com/2009/Grudzien/SadhuIV.html...
  5. Piotr — Kurcze, kolejny temat na całkiem niezłą wystawę, co? Chociaż pewnie wielu by zainteresował...
  6. Piotr — Z takich zdjęć przebija cały Bartek. Takie uwielbiam. Jest rewelacja. Aż się pokusiłem...
  7. Bartosz — Nasi wygrali!
  8. Ewa — chyba nie trzeba mieć nadziei na większą częstotliwość wpisów, a jedynie zakasać...
  9. Astarte — Jak to nie ma związku? Mama patrzy na mur z portalem dla modelek z utęsknieniem dla...
  10. Astarte — Droga w kolorze podoba mi się bardziej. Schody wyszły ślicznie

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Wtorek, 18 Kwietnia 2017

Hare Om Baba!

czarno - białe, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Udaipur, Sadhu, Canon 5D Mark II, w drodze
     Dawno, dawno temu... Gdy blog dopiero raczkował zamieściłem post o tym samym tytule. Sadhu spotkałem siedzącego u wejścia do Jagdish Temple już pierwszego dnia, jednak dopiero wczoraj dorosłem do tego by podejść i zrobić to zdjęcie. Sam fakt fotografowania baby niemalże narusza fascynującą i absolutnie dla mnie niepojętą aurę, która go otacza.
Próbowałem różnych wersji kolorystycznych, mniejszego i większego kontrastu. Jednak do tego typu zdjęć najbardziej pasuje mi czerń i biel. A co do obiektywu — zdecydowanie nadużywam siedemnastu milimetrów i od dzisiaj zakładam 35.
Jagdish Temple, Udaipur
     Właśnie zbieram się na samolot z Udaipuru do Delhi. Od jutra wracam do głownego tematu mojej indyjskiej wyprawy — kushti.

Poniedziałek, 17 Kwietnia 2017

Agra. Money and glory. Cd.

czarno - białe, reportaż, cyfrowo, Indie, Agra, kushti, Canon 5D Mark II, w drodze
     Wracam zdjęciem z lokalnego, tradycyjnego turnieju kushti w Karbhanie. Niewielkiej wiosce niedaleko Agry. Był to jeden z najlepszych dni jakie kiedykolwiek spędziłem w Indiach.
Karbhana, Agra

Sobota, 15 Kwietnia 2017

Udaipur. Lubię szeroki kąt.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Udaipur, Canon 5D Mark II, w drodze
     Może nawet za bardzo. Właśnie dzisiaj, w trakcie spaceru z Chantal i Peterem (Thank you! It was so nice to meet you! I hope you arrived safely to ND and now your travel will continue without any accidents!) uświadomiłem sobie, że praktycznie przez cały mój pobyt w Indiach wciąż używam bardzo szerokiego szkła. Boję się, że mogę zacząć nadużywać... Ale to dla mnie przełamanie pewnej bariery — by zrobić zdjęcie muszę być blisko, zawsze bardzo blisko...
Udaipur
     Zdjęcie zrobiłem pod Sai Baba Mandir, gdzie codziennie wydawany jest darmowy posiłek wszystkim potrzebującym. Dzisiaj tylko jedno zdjęcie, ale muszę w końcu zrobić plan ucieczki z Udaipuru. Co w przypadku konieczności wykreślenia głównego punktu programu (jeszcze nie zdradzę co nim było, może jeszcze kiedyś wrócę do Indii) oraz przejęcia przez lotnisko w Delhi większości połączeń wewnątrzkrajowych zrobiło się albo trudne albo horrendalnie wręcz drogie.

Piątek, 14 Kwietnia 2017

Za bardzo Udaipur.

trochę koloru, street, cyfrowo, Indie, Udaipur, Canon 5D Mark II, w drodze
     No dobra, zostaję jeszcze jeden dzień w Udaipurze. Okazuje się, że nie wszystkie zamierzenia są realizowalne i muszę zmodyfikować „szkic do szwendania po Indiach”. Niestety zostaję również w mieście, którego nie lubię. I sam nie wiem z jakiego powodu... Może dlatego, że jest tutaj wszystkiego zbyt dużo. Wszystko wydaje się zbyt intensywne. Takie jak to zdjęcie...
Udaipur
Włócząc się wąskimi uliczkami staram się odnaleźć Indie, które opuściłem siedem lat temu. Chyba jednak upływ czasu zrobił swoje. Spotykam zamknięte, zapomniane akhary kushti, money — sadhu, skomercjalizowane aśramy i klimatyzowane bary. Chyba mam mały kryzys. A może po prostu jeszcze czkawką odbija mi się potworna podróż z Jodhpuru.

Środa, 12 Kwietnia 2017

Caron Rawnsley. Jodhpur hero.

trochę koloru, portret uliczny, cyfrowo, Indie, Jodhpur, Canon 5D Mark II, w drodze
     O Caronie usłyszałem zaraz po przybyciu do Jodhpuru
— Wiesz, jest taki koleś, z Anglii. On sprząta jezioro — powiedział rikszarz wysadzając mnie na brzegu Gulab Sagar.
— There is one crazy guy! Nikt nie daje mu pieniędzy a on czyści studnie schodkowe. Bramini go wyrzucają a on i tak wraca — usłyszałem niedaleko wieży zegarowej od dopiero co napotkanego małżeństwa.
Potem zobaczyłem pierwszą i największą ze studni schodkowych i zrozumiałem ogrom jego pracy. Wtedy też zaciekawiło mnie to, kim jest człowiek, który postanowił zachować Jodhpur nieznany, nieturystyczny i niekomercyjny od zupełnego zniszczenia i zapomnienia. Sytuacja nadarzyła się niebawem. Wracałem do hotelu przybity widokiem opuszczonej akhary zapaśniczej, z biletem do Udaipuru w kieszeni. Postanowiłem jeszcze zobaczyć Mahila Bag Ka Zalra — kolejną ze studni schodkowych. I tam też go poznałem. Po kilkunastu minutach rozmowy wiedziałem już, że zostanę w Jodhpurze dłużej... Że chcę towarzyszyć Caronowi chociaż przez chwilę i zobaczyć Jodhpur, o którym nie mają pojęcia nawet jego mieszkańcy (wszyscy śledzący mnie na instagramie mieli okazję zobaczyć krótkie filmy z miejsc niezwykłych).

Caron — thank you for this extraordinary experience. Thank you for showing to me the hidden city. Thank you for common walks, for talking and possibility to work with you for a while. You are amazing person. You are real Jodhpur's hero.
Caron Rawnsley
Zdjęcie zrobiłęm w trakcie pierwszej wizyty w Chand Pol Gior — ogromnym podziemnym zbiorniku wodnym.
O Caronie, studniach schodkowych i Jodhpurze jeszcze będzie nie raz.