Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Wtorek, 08 Lutego 2011

Portret podróży?

wyprawa, Indie, trochę tekstu, galeria, portret uliczny, trochę koloru, na błonce, Kerala, Kochi
     Gdy przygotowywałem zdjęcia i artykuł dla magazynu FineLife doszedłem do wniosku, że najwyższy czas rozbudować swoją stronę www i przeorganizować galerie. Pojawi się dział Portret podróży — zbiór fotografii zrobionych w trakcie wyjazdów. Większość z nich powstało na zasadzie szerszy plan — zbliżenie twarzy.
Zdjęcia, które dzisiaj zamieszczam na pewno znajdą się w tym zestawieniu.
Indie styczeń/luty 2011
źródło: www.sobanek.com
wyprawa,Indie,trochę tekstu,galeria,portret uliczny,trochę koloru,na błonce,Kerala,Kochi
W Fort Cochin
wyprawa,Indie,trochę tekstu,galeria,portret uliczny,trochę koloru,na błonce,Kerala,Kochi
W Fort Cochin
     Dzisiejsze Kochi to założona w 1967 roku aglomeracja aktualnie dzieląca się trzy podstawowe jednostki Ernakulam, Fort Kochi i Mattancherry. I to właśnie Fort Kochi był najbardziej zadziwiającym miejscem. Enklawą kwintesencji Portugalii na południu Indii. Małe, senne miasteczko o pięknej architekturze, z wąskimi uliczkami, chińskimi sieciami rybackimi i portami. Tak bardzo odmienne od niedalekiego Ernakulam, które stanowi modelowy przykład dynamicznie rozwijającego się miasta.
     Miasto mogłoby wydawać się rajem, gdyby nie ciemne chmury przysłaniające wieczorne niebo. Chmury które nieznośnie brzęczały i gryzły. Nawet DEET niewiele pomagał. Komary, bo to o nich mowa, to prawdziwe przekleństwo tego pięknego zakątka.
     Zdjęcie zrobiłem w dzielnicy żydowskiej, gdy włóczyliśmy się z Izoo w poszukiwaniu pamiątek. I kadrów. Dla mnie Kochi, ogólnie południe Indii jest chyba najłatwiejszym miejscem dla fotografów. Ludzi są otwarci i ciekawi przybyszów. Łatwo się otwierają i chętnie pozwalają się fotografować.
ansel
 
09 Lutego 2011 14:16
Coś jest w Twoich zdjęciach. Coś ulotnego ale niepowtarzalnego... Utrwalasz na zdjęciach emocje. Portretujesz stany ducha...
Nie znam drugiej takiej osoby, która potrafiłaby fotografować tak jak Ty.

Powiązany wpis