Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Wtorek, 08 Lutego 2011

Kushti - teatr cieni.

wyprawa, Indie, trochę tekstu, galeria, portret, trochę koloru, cyfrowo, Delhi, kushti
     Będąc w Delhi nie mogłem nie odwiedzić jednej z najsłynniejszych akhar zapaśniczych w Indiach. Szczególnie, że miałem dla kushti odbitki zdjęć zrobionych podczas poprzedniego wyjazdu.
Wcześnie rano, gdy panował jeszcze półmrok a każdy nasz oddech stawał się małym obłokiem pary, wsiedliśmy z Tarunem na motor i wybraliśmy się do Starego Miasta. Kilkadziesiąt minut przebijania się przez zatłoczone ulice i znów stanąłem na schodach prowadzących na teren szkoły. Jednak po przekroczeniu progu czekała mnie niespodzianka — akhara zmieniła się diametralnie. Zniknęły zapasy w glinie, tradycyjne maczugi treningowe odeszły w zapomnienie, zmieniły się nawet stroje. Do tego ta ogromna ilość ludzi! Guru Hanuman Akhara zaczyna przypominać zwykły europejski gym. Z matą treningową, z siłownią i strojami, jaki widzi się podczas telewizyjnych transmisji zapasów. Gdzieś uleciał duch tradycji a w jego miejsce pojawiło się wrażenie, że wstąpiłem do fabryki mistrzów tej dyscypliny sportu. Nie poddawałem się, szukałem tego co przypominałoby o historii kushti. I udało mi się zrobić kilka zdjęć, które, dla mnie, obrazują to, co stało się już ginącą tradycji Indii.
Oto pierwsze, z dosłownie kilku zdjęć, które tam zrobiłem.
Znów w akharze.
źródło: www.sobanek.com
wyprawa,Indie,trochę tekstu,galeria,portret,trochę koloru,cyfrowo,Delhi,kushti
Guru Hanuman Akhara. Old Delhi.
     Czemu taki tytuł wpisu? Pozwoliłem sobie zacytować Izabelę Wojciechowską (niestety zmarłą tej zimy), która w ten sposób wyraziła się o moim podejściu do tematu. Zdefiniowała mnie jako portrecistę, nie reportera. Kogoś, kto próbuje pojedynczymi obrazami opowiadać proste ludzie historie. Zapaśnicy mieli stanowić dla mnie pewnego rodzaju teatr cieni. Nie fotografowałem tradycji czy też zwyczajów, wybierałem niewielkie fragmenty rzeczywistości wydobywane przez nikłe światło wpadające do akhary. Długo nie mogłem się z tym zgodzić. Chyba jednak Pani Izabela miała rację... Ech... Mimo, że nie znaliśmy się dobrze, to jednak brakuje mi Jej mądrych komentarzy i opinii...

A wracając do zdjęć kushti — chciałem się pochwalić: w tym roku moje fotografie będzie można zobaczyć w warszawskiej Galerii Obok ZPAF. Po powrocie otrzymałem wiadomość, że moje zdjęcia zdobyły przychylność kuratorów galerii i będą prezentowane w drugiej połowie roku!
Czuję jednak, że dopiero liznąłem temat i już niedługo wybiorę się ponownie, by w niewielkich wioskach udokumentować zapaśników — kushti. Ginącą tradycję Indii. Teatr cieni.
08 Lutego 2011 18:04
Niesamowite jak szybko zmieniają się Indie. Miałeś szczęście, że udało Ci się utrwalić coś co znika na naszych oczach.

Pozdrawiam i gratuluję zbliżającej się wystawy!
Ps. Cieszę się, że pojawią się nowe zdjęcia!
08 Lutego 2011 18:29
:)
Mam takie małe marzenie - odwiedzić kilkanaście/kilkadziesiąt akhar i utrwalić je na zdjęciach. By kiedyś zobaczyć je stojące na półce. W twardej okładce...
aktualnie jednak muszę się "ogarnąć" po wakacjach...
Kuba
 
11 Lutego 2011 18:43
Prawdziwych zapaśników poznaje się po uszach ;)

Daj znać kiedy wystawa się szykuje!
12 Lutego 2011 13:55
Oczywiście, że dam znać!
Co do uszu - w stylu kuszti istnieje cała gama chwytów celowanych właśnie w uszy... Już kilkomiesięczny trening skutkuje tzw. "kalafiorami"...

Powiązany wpis