Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Poniedziałek, 07 Lutego 2011

Incredible India!

trochę tekstu, wyprawa, Indie, akt, strobist
     I wróciliśmy. Całe trzy tygodnie spędzone wakacyjnie na południu Indii. Tak, tak — tym razem wakacyjnie a nie fotograficznie, co nie oznacza, że nie przywieźliśmy zdjęć.
Jednak pierwszy wpis po powrocie chciałem zacząć od podziękowań (w kolejności spotkania na naszej trasie):
  • Ajay & Tarun — owners of Truly India Travel. Guys, it?s an honor to be yours friend. I know, you do not like this word, but I have to write it — thank you, thank you very much. For every moment spent with you, long discussions (Tarun — I love your joke? radio station; Ajay — we very appreciate you decided to share with us by yours knowledge and wisdom; you can be the greatest Baba ever!), help in travel, wonderful cooking and great dinners in yours flat. You are the greatest! Give the hug to Buddi Mann — mostly I had no idea what he was talking to me but his positive vibrations were amazing and it was impossible to stay serious and unhappy in his company.
  • Małgorzata i Grzegorz — dziękujemy za miłe chwile, wieczornego drinka na klifie w Varkali i za podwózkę do Allappey. To niesamowite poznać rodaków w takim miejscu. Do tego tak sympatycznych. Powodzenia w Waszych planach zamieszkania w Kochi!
  • Natasza i Biju — dziękujemy za przygarnięcie nas pod Wasze skrzydła w Allappey w fenomenalnym Bella City Home Stay, za dzielenie się z nami Waszą wiedzą i naładowanie nas pozytywną energią, która otacza Wasz wspaniały dom. Trzymamy za Was kciuki, w Waszej batalii zakupu domu! PS. Podrapcie, proszę, za mnie Jacko za uszami.
  • Rakesh — jesteś dla mnie największym zaskoczeniem tego wyjazdu. Gdy usłyszałem z Twoich ust doskonałą polszczyznę stanąłem jak wryty. Dziękujemy za podzielenie się z nami całą masą delhijskich trików (w szczególności świetnych knajpek oraz najcudowniejszej słodkości, jakie kiedykolwiek jadłem — gajar ka halva — „chałwa marchewkowa”) w trakcie wspaniałej kolacji. Jesteś najlepszym ambasadorem, jakiego mogą mieć Indie w Polsce! PS. Powodzenia z Hotelem Sopot! Mamy nadzieję, że niedługo będziemy mogli się w nim zatrzymać.

     Podziękowania należą się również całej rzeszy ludzi, którzy w parze białasów widzieli ludzi a nie tylko portfele, z których można wyciągnąć pieniądze. Osób takich było wiele i bez ich pomocy życie byłoby znacznie trudniejsze. Wiem, że nie przeczytają tych słów, ale muszę powiedzieć DZIĘKUJĘ.
     Jednak z tej rzeszy osób chciałem szczególnie podziękować Bardzo Ważnemu Panu z Varkali, Suchiemu z Fort Cochin, ekipom z Golden Cafe i Papryczek, Sikhowi z gurudwary Bangla Sahib, Anthonemu i jego uroczej żonie.

     Szczególnie chciałem podziękować Izoo, za cudowne wakacje i dzielenie ze mną trudów podróżowania. I za to, że dzięki Niej zobaczyłem miejsca i rzeczy, na które będąc sam, nigdy bym się nie zdecydował.

Incredible India?
Zdecydowanie! Zobaczyłem delfiny, surfowałem na falach, w styczniu kąpałem się w ciepłym morzu, leżałem na hamaku pod palmami, włóczyłem się z Izoo po czerwonych klifach, objadałem rybami pieczonymi w piecu tandoori, widziałem kalaripayatu i kathakali, jechałem tłocznym lokalnym autobusem, marzłem w Delhi, próbowałem cudownych potraw, w ciszy kontemplowałem atmosferę Lotus Temple a otoczony głośnymi modlitwami w gurudwarze znalazłem spokój, wściekałem się w Old Delhi, by chwilę później bawić się z dzieciakami w zaułku rzemieślników.
Incredible India. Miejsce, które stało się już integralną częścią mnie.
I za cztery miesiące tam wrócę.

A oto mapka, z poprzedniego powrotnego wpisu, uzupełniona o odwiedzone miejsca.
trochę tekstu,wyprawa,Indie,akt,strobist

Powiązany wpis