Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Środa, 01 Czerwca 2011

Niewinni!

trochę tekstu, kij w mrowisku
Dzisiaj nie będzie fotograficznie. Będzie o sprawie, która bulwersowała mnie od samego początku.
     Cztery lata temu w południowo — wschodnim Afganistanie, w miejscowości Nangar Khel polski patrol z ramienia ISAF otworzył ogień w kierunku prowizorycznych stanowisk talibów. Niestety, wojsko oślepione przez niekompetentnych i krótkowzrocznych polityków (populistyczna i zacietrzewiona polityka imć Macierewicza), którzy pozbawili nasze wojsko wywiadu i kontrwywiadu stojących na wysokim poziomie. Fakt niedokładnego rozpoznania sprawił, że część z wystrzelonych granatów spadło na wioskę, gdzie zginęło sześć osób a kolejne trzy zostało ranne. Do tego należy dołożyć sprawę jakości broni i amunicji (osiemset metrowe zbaczanie z pierwotnego toru lotu), którymi dysponuje nasza, niedofinansowana armia.
     Od razu w Polsce rozległy się krzyki, że to zbrodnia wojenna, celowe działanie i przestępstwo. Dla mnie największym draństwem jest gdy na polityczne żądanie zbiera się haki na nowo powstałą służbę. Zastanawia mnie jak wielkim trzeba być hipokrytą, by wysyłać ludzi na wojnę (podkreślam wojnę, a nie „misję pokojową” jak eufemistycznie określają polityczne jadaczki), w której żołnierz nigdy nie wie z której strony padną strzały. W jednej chwili mają do czynienia z bojownikami, którzy kilka chwil później odkładają karabiny i już są cywilami. Chyba ci krzykacze woleliby widzieć Polaków wracających do kraju w trumnach. Jak można sprawić, by żołnierz wysłany na tereny walk, obawia się otworzyć ogień gdyż na plecach czuje oddech prokuratury? Jak można porównywać walki z partyzantami i nieuniknione ofiary do masakry My Lai? Jak można tak haniebnie potraktować żołnierzy polskich, stawiając ich w roli zwykłych bandytów?
     Dzisiaj poczułem ulgę. Przed niezawisłym sądem sprawa została rozwiązana. Siedmiu żołnierzy zostało uniewinnionych. Cieszę się, że Polska potrafiła zmierzyć się z takim problemem i sprawa została doprowadzona do końca w majestacie prawa.
     Z drugiej strony zastanawia mnie fakt utraty wiarygodności Polski w oczach sojuszników, odcięcie od pełnych danych wywiadowczych i wyrzucenie poza pierwszy krąg informacyjny. Wszystko z powodu jednego człowieka ze śmieszną kozią bródką.

A przy okazji — jak ma się ten nieszczęśliwy zbieg okoliczności do jawnego i usankcjonowanego przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla morderstwa? Tutaj pieski już nie szczekają.

Powiązany wpis