Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Piątek, 03 Września 2010

Z krematorium w tle.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Varanasi, Ganges, ghaty
     Dwa lata temu wybraliśmy się z Izoo na wystawę Mug — Shots w Yours Gallery. Ujęte na szklanych płytach fotografie z policyjnych archiwów, z początku XIX wieku przedstawiały, dla mnie, nie tylko historie ludzkich indywidualności, ale przede wszystkim pokazały mi inną estetykę portretów.
W czasach gdy uwiecznianie wizerunku osób na fotografiach było czymś niezwykłym, niecodziennym i odświętnym, osoby portretowane chciały na nich wyglądać godnie. To czuć, gdy ogląda się tamte zdjęcia (polecam album z wystawy). Co więcej, dopiero z perspektywy stu lat rozwoju fotografii odkrywa się prawdziwy aspekt artystyczny tych zdjęć. Prostota i bezpretensjonalność portretów, brak nachalności i delikatny rys odświętności. Do tego sposób kadrowania, który szczególnie mnie oczarował. Do tego stopnia, że wielokrotnie próbowałem naśladować sposób zagospodarowania obrazu.
     I właśnie ten sposób kadrowania próbowałem wykorzystać na pokazywanym Wam dzisiaj zdjęciu. Co prawda kwadrat rządzi się własnymi zasadami i wymaga trochę innego podejścia niż prostokąt, to jednak nie wiem czemu, ale ja lubię to zdjęcie i nie wyobrażam sobie jak mógłbym zbudować kadr w inny sposób.

     Fotografię zrobiłem niedaleko krematorium elektrycznego, które miało rozwiązać problem dziesiątek, jeśli nie setek osób, które przybyły do Varanasi by umrzeć a nie dysponowały pieniędzmi niezbędnymi do opłacenia Dalitów, którzy dokonaliby rytualnego spalenia zwłok. Człowiek ten prowadził niedaleko niewielki sklepik z materiałami i każdego dnia, gdy biegłem do i z akhary kushti zaczepiał mnie zapraszając na zakupy. I każdego dnia niezrażony moją odmową z uśmiechem życzył mi udanego dnia.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,portret uliczny,czarno - białe,na błonce,Varanasi,Ganges,ghaty
Krematoryjny portret z Varanasi.
03 Września 2010 00:00
Znakomity ten portret; jest w nim jakaś szlachetność. Ładna kolorystyka.

Powiązany wpis