Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Aeropix — Bardzo udane zdjęcia. Czarno biała fotografia niesie dużo więcej emocji bo nie rozprasza...
  2. karolina — Chmury na zdjęciu piękne... :)
  3. Waldek — Jasne, czasami nie ma jak. To może chociaż z N8 na mieście da radę coś uchwycić...
  4. trb — Wiem :( i mógłbym podawać masę powodów, ale to raczej bezcelowe... Staram się -...
  5. Waldek — Hm... kiepsko coś idzie z wypełnianiem postanowień :) Gdzie te nowe posty ? :)
  6. trb — Właśnie nie ma zbytnio co oglądać... Po prostu chciałem na blogu poinformować, że...
  7. Marek — ... no jakby to powiedział pewien klasyk, byłeś za daleko :-) Ale cieszę się, że...
  8. Dominik — Bartek, nie pomyliłeś się.. na Marszu Niepodległości.. dokładnie NIC się nie działo,...
  9. ansel — Fajne zdjęcie. Fajne "gazetowe" światełko.
  10. photographer — Bardzo podoba mi się strona i zdjęcia, kolor cz-b super.

Zobacz wszystkie...

Czwartek, 02 Września 2010

Przed moim hotelem.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Puri, Orissa
     Orissa widziana przez okna pociągu sprawiała wrażenie pustyni. Piaszczyste pola, wyschnięte rzeki, wszechobecny kurz wzbijany przez ludzi i zwierzęta. Z jednej strony sprawiało to przygnębiające wrażenie, z drugiej zaś dawało zapowiedź czegoś nowego, co wychodziłoby poza turystyczne „must see”.
     Pierwszą noc spędziłem w luksusowym hotelu — chciałem zrobić sobie mały prezent z okazji opuszczenia Kalkuty. Prezent okazał się dwukrotnie droższy od typowych pokoi, w których mieszkałem do tej pory, lecz, ze względu na położenie, klimatyzację i komfortowe warunki (była nawet zasłonka pod prysznicem!), pozwolił mi na ogarnięcie się po pierwszym tygodniu pobytu. I na gruntowne pranie i suszenie ciuchów. Następnego dnia przeniosłem się do hotelu mniejszego, nie tak luksusowego lecz znajdującego się bliżej wioski rybackiej i tak zwanego centrum.
Znalazłem ten budynek przypadkiem, szukając kogoś, kto zabrałby mnie na tereny zamieszkiwane przez trybali. Niestety okres, w którym odwiedziłem ten stan obfitował w dosyć burzliwe wystąpienia maoistów, a do tego poruszanie się po drogach nie było zbyt bezpieczne. Wszystko to tak znacznie podniosło cenę transportu na tereny, które mnie interesowały, do niebotycznego poziomu. Targowanie nic nie dało. Szczególnie, że w skład ekipy musiał wchodzić suto opłacony policjant z bronią.
     Jednak sam pobyt w Puri był ciekawym doświadczeniem. Obfitującym w różnej maści wrażenia.

A zdjęcie? Zrobiłem je tuż pod hotelem. Gdy wracałem z wioski rybackiej. Po prostu napotkana na schodach kobieta (rodzina właściciela) zgodziła się zapozować.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,portret uliczny,czarno - białe,na błonce,Puri,Orissa
Puri. Tuż przed moim "hotelem".

Powiązany wpis