Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Czwartek, 02 Września 2010

Przed moim hotelem.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, na błonce, Puri, Orissa
     Orissa widziana przez okna pociągu sprawiała wrażenie pustyni. Piaszczyste pola, wyschnięte rzeki, wszechobecny kurz wzbijany przez ludzi i zwierzęta. Z jednej strony sprawiało to przygnębiające wrażenie, z drugiej zaś dawało zapowiedź czegoś nowego, co wychodziłoby poza turystyczne „must see”.
     Pierwszą noc spędziłem w luksusowym hotelu — chciałem zrobić sobie mały prezent z okazji opuszczenia Kalkuty. Prezent okazał się dwukrotnie droższy od typowych pokoi, w których mieszkałem do tej pory, lecz, ze względu na położenie, klimatyzację i komfortowe warunki (była nawet zasłonka pod prysznicem!), pozwolił mi na ogarnięcie się po pierwszym tygodniu pobytu. I na gruntowne pranie i suszenie ciuchów. Następnego dnia przeniosłem się do hotelu mniejszego, nie tak luksusowego lecz znajdującego się bliżej wioski rybackiej i tak zwanego centrum.
Znalazłem ten budynek przypadkiem, szukając kogoś, kto zabrałby mnie na tereny zamieszkiwane przez trybali. Niestety okres, w którym odwiedziłem ten stan obfitował w dosyć burzliwe wystąpienia maoistów, a do tego poruszanie się po drogach nie było zbyt bezpieczne. Wszystko to tak znacznie podniosło cenę transportu na tereny, które mnie interesowały, do niebotycznego poziomu. Targowanie nic nie dało. Szczególnie, że w skład ekipy musiał wchodzić suto opłacony policjant z bronią.
     Jednak sam pobyt w Puri był ciekawym doświadczeniem. Obfitującym w różnej maści wrażenia.

A zdjęcie? Zrobiłem je tuż pod hotelem. Gdy wracałem z wioski rybackiej. Po prostu napotkana na schodach kobieta (rodzina właściciela) zgodziła się zapozować.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,portret uliczny,czarno - białe,na błonce,Puri,Orissa
Puri. Tuż przed moim "hotelem".

Powiązany wpis