Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  2. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  3. Anettt — Świetne jest.
  4. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  5. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  6. Bartosz — Już niedługo na blogu :)
  7. Paulina — Witam, a dokąd tym razem?
  8. Piotr — Jak zawsze - podziwiam. Świetne zdjęcia, tekst też trzyma poziom. Podoba mi się pomysł...
  9. Didimos — Czymam kciuki
  10. Astarte — Czyta :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Sobota, 09 Stycznia 2010

Varanasi. Sacrum Codzienne.

trochę tekstu, wyprawa, Indie, Nepal, galeria, trochę koloru, cyfrowo, Varanasi, Ganges
     Niebo zasnute chmurami, ciągle padający deszcz, z każdą chwilą przybierający na sile wiatr, który coraz mocniej kołysze łodzią wolno sunącą wzdłuż ghatów. Wciśnięty między innych, ocierając twarz z wody staram się uchwycić obrazy porannego Varanasi, wciąż chowające się za plecami osób siedzących po przeciwnej stronie, niebezpiecznie głęboko zanurzonej łódki...
     Mimo, że już dawno zostawiliśmy za sobą Ghat Manikarnika, na którym nieustannie płoną stosy pogrzebowe wciąż czujemy, ciężki od kadzideł zapach dymu, którego nawet wzmagający się wiatr nie jest w stanie przegnać całkowicie.
Indie/Nepal - wrzesien 2009
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,wyprawa,Indie,Nepal,galeria,trochę koloru,cyfrowo,Varanasi,Ganges
Tuż za Ghatem Manikarnika
     Mijamy kolejne z ghatów... Z każdym załamaniem linii brzegowej wyłaniają się obrazki z zupełnie innego świata. Ludzie, którzy przybyli tutaj by zmyć swe grzechy bądź oddać cześć Świętej Matce — Gandze stoją, zanurzeni po pas w brunatnym nurcie tuż obok myjących się, piorących ubrania w rzece. Niedaleko starego Sadhu odprawiającego swój rytuał, pod szyldem „Swimming Club” młodzi chłopcy skaczą na główkę do wody. Tuż obok dyskutujących braminów siedzących na platformie tuż nad falami, stary człowiek myje zęby...
     Jest to jedyne miejsce na Świecie, w którym świętość jest tak bliska codzienności. Splata się z nią w nierozerwalną całość...
Indie/Nepal - wrzesien 2009
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,wyprawa,Indie,Nepal,galeria,trochę koloru,cyfrowo,Varanasi,Ganges
Deszczowy poranek na ghatach w Varanasi
bawgaj
www: http://bawgaj.eu
10 Stycznia 2010 10:52
calośc indonepalska robi wrażenie !
Agnes
 
15 Stycznia 2010 16:51
To zdjęcie (człowiek z parasolem) zasługuje na pierwsze miejsce na podium, złoty medal, oskara i wszystkie inne nagrody.
Fenomenalne...

Powiązany wpis