Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. krzysiek — Gratuluję wspaniałego "patrzenia"!!!
  2. pomi — Gratulacje!Nie za dużo tych ZD :P
  3. trb — Już poprawione :) Dzięki - nie zwróciłem uwagi :)
  4. K — Daty Ci sie pomylily.
  5. Anna — Świetna fotka, pięknie korzystasz z dostępnego światła. Ładnie komponujesz - podoba...
  6. Kaha — świetne photo story:)
  7. anioł — I to jest błąd wielu ale brawo za blog gratuluje!
  8. trb — Bardzo Wam dziękuję. Za miłe słowa. I za to, że chciało Wam się zostawić ślad...
  9. T. — Cieszę się ogromnie z faktu ,iż trafiłam TUTAJ :) Czytałam,czytałam...i delektowałam...
  10. trb — Trzymaj zatem mocno kciuki! Żeby wszystko się udało :)

Zobacz wszystkie...

Środa, 27 Stycznia 2010

Dżajpur. Powrót (na fotografii).

wyprawa, Indie, Nepal, Dźajpur, galeria, czarno - białe, na błonce
„Kolejne bezimienne, zamknięte w celuloidowych ramach, twarze spoglądają na mnie z suszących się filmów. Żadnych sytuacji, szerszych planów — same portrety w zbliżeniu. Wszystkie podobne. Detale zacierające się w tej mozaice. Żadnych historii.”
Zbyt wcześnie
     Wychodzę do pracy gdy niebo lekko różowi się promieniami wschodzącego Słońca. Wracam gdy pozostało po nim tylko wspomnienie. Nie robię zdjęć. Nie ma kiedy.
Przeglądając dzisiaj negatywy z wyjazdu do Indii i Nepalu znalazłem zdjęcie dzisiaj prezentowane. Zawieruszyło się wśród tych, które dołączyłem do wpisu Dżajpur mi umknął.
Portret Dżajpuru
     Kolejny bezimienny portret tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma większego grzechu, związanego z wyjazdem w tamten region, niż ten związany z czasem trwania wyprawy. Nie można wybierać się do tak ogromnego i zróżnicowanego kulturowo kraju na chwilę. Chyba, że chce się tylko zaliczyć kolejne miejsce na Świecie.
     Powoli zaczynają się krystalizować plany kolejnego wyjazdu. Indie, bo gdzieżby indziej. Ale mniej turystyczne, mniej znane i takie, które nie są objęte programami biur podróży. By móc usiąść spokojnie na ulicy, chłonąć klimat, dojrzewać do chwili, w której będę mógł nacisnąć spust migawki. Kolekcjonować historie, a nie obrazy. A później Pakistan. Ten bezpieczny. By przygotować się na dłuższy pobyt w tym nieznanym kraju.

     Termin — marzec 2010 podyktowany jest koniecznością wyrobienia nowego paszportu, opracowaniem przybliżonego (bo tylko takim chcę dysponować) planu i zebraniem niezbędnych funduszy bądź kontaktów w wydawnictwach zainteresowanych opowieściami, także fotograficznymi, z podróży...
Kaha
 
28 Stycznia 2010 09:55
Kolejne fantastyczne zdjęcie, nie ma co :)
Wspaniałe uczucie, kiedy człowiek realizuje własne marzenia, pragnienia; cierpią Ci, którzy ograniczają się i nawet nie dają sobie szansy na ich realizację...
28 Stycznia 2010 11:04
Umilając sobie czas stania w korku, podczas dzisiejszej wyprawy do pracy, kartkując "Podróże z Herodotem" trafiłem na takie oto słowa:
"Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie to kosztowało mniej wysiłku - tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc - nie widzieć, aby słuchając - nie słyszeć."
I tyle tytułem komentarza...
Kaha
 
28 Stycznia 2010 11:28
...dlatego możemy nazwać siebie szczęśliwcami, którzy podróżując potrafią i patrzeć i słuchać...:)
pozdrawiam
Berenika
 
28 Stycznia 2010 14:39
Fajne, a ja zapraszam do siebie http://agronews.com.pl/blog/berenika/
04 Lutego 2010 09:59
aj te portrety mnie bardzo ruszają :)