Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Czwartek, 12 Sierpnia 2010

Narkorodzinka

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, portret uliczny, czarno - białe, cyfrowo, Delhi
     To był ostatni poranek. Tarun zabrał mnie nad Jamunę, by pokazać mi wioskę, jaka powstała niedaleko starego, brytyjskiego jeszcze mostu.
     Gdy wracając zrobiliśmy sobie krótka przerwę na papierosa zobaczyłem kilkuosobową rodzinę przygotowującą czaj wprost na chodniku. Maluchy jeszcze tarły zaspane oczy, mężczyzna składał koce, na których spali... Po prostu podszedłem do nich. Wyciągnąłem z plecaka mleko i jakieś ciastka. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że nie są bezdomnymi z własnej woli, że tam gdzie widziałem jeden wielki plac budowy stał ich dom. Pijąc słodką herbatę mężczyźni ponaglani przez obwieszoną dziećmi kobietę rozwinęli mały foliowy woreczek a wokoło rozszedł się charakterystyczny zapach.
Tarun poklepał mnie po ramieniu — czas wracać. Zrobiłem kilka zdjęć i wsiedliśmy na motor...

     W Delhi jest rzesza ludzi uzależniona od narkotyków, otępiają, dają złudne poczucie lepszego życia. Tak jak w tej rodzinie. Pali się od samego rana, większość zarobionych pieniędzy (spotkany mężczyzna był rykszarzem) idzie na narkotyki. Nie ważne, że śpi się na ulicy, nie ważne, że czasami wynajmuje się dzieci gangom żebraków. Ważne jest żeby się naćpać. I całą rodziną poczuć na chwilę, że świat jest piękniejszy...
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,portret uliczny,czarno - białe,cyfrowo,Delhi
12 Sierpnia 2010 18:42
Zastanawia mnie, czy to dragi takie tanie, czy zawód rikszarza taki opłacalny? Podejrzewam to pierwsze raczej.
Dobra fota.

Powiązany wpis