Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Sobota, 14 Sierpnia 2010

Kotek

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, zwierzaki, trochę koloru, cyfrowo, Orissa, Puri
     Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w Indiach nie widuje się kotów. Bezdomne psy biegają całymi watahami a jeśli już widzi się koty, to przemykają one na pełnej prędkości, byle z dala od ludzi. W Orissie zrozumiałem dlaczego. Otóż tam koty stanowią dosyć ważny element rybołówstwa.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,zwierzaki,trochę koloru,cyfrowo,Orissa,Puri
Plaża w Puri.
     Jednak najbardziej wstrząsająca kocia historia wydarzyła się w Świątyni Słońca w Konark. Najpierw usłyszałem żałosne miauczenie małego kotka. Potem zobaczyłem dwie małpy biegnące po wypielęgnowanym trawniku. Jedna z nich niosła delikatnie w pysku maleńkiego kota, który darł się wniebogłosy.
Wspięły się wysoko na świątynne rzeźby i zaczęły bawić swoją maskotką. Podrzucały, puszczały na chwilę, by zaraz w pełnym pędzie łapać kotka. W pewnym momencie wybuchła między małpami jakaś awantura. Nie wiem, może o kolejność podrzucenia futrzakiem? W każdym razie w trakcie szarpaniny kotek stracił łapki. A małpy straciły zainteresowanie zepsutą, lecz wciąż miauczącą zabawką i zrzuciły kotka z kilkunastu metrów na kamienny dziedziniec...
14 Sierpnia 2010 00:00
:((( niefajnie.

Powiązany wpis