Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Aeropix — Bardzo udane zdjęcia. Czarno biała fotografia niesie dużo więcej emocji bo nie rozprasza...
  2. karolina — Chmury na zdjęciu piękne... :)
  3. Waldek — Jasne, czasami nie ma jak. To może chociaż z N8 na mieście da radę coś uchwycić...
  4. trb — Wiem :( i mógłbym podawać masę powodów, ale to raczej bezcelowe... Staram się -...
  5. Waldek — Hm... kiepsko coś idzie z wypełnianiem postanowień :) Gdzie te nowe posty ? :)
  6. trb — Właśnie nie ma zbytnio co oglądać... Po prostu chciałem na blogu poinformować, że...
  7. Marek — ... no jakby to powiedział pewien klasyk, byłeś za daleko :-) Ale cieszę się, że...
  8. Dominik — Bartek, nie pomyliłeś się.. na Marszu Niepodległości.. dokładnie NIC się nie działo,...
  9. ansel — Fajne zdjęcie. Fajne "gazetowe" światełko.
  10. photographer — Bardzo podoba mi się strona i zdjęcia, kolor cz-b super.

Zobacz wszystkie...

Sobota, 14 Sierpnia 2010

Kotek

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, zwierzaki, trochę koloru, cyfrowo, Orissa, Puri
     Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w Indiach nie widuje się kotów. Bezdomne psy biegają całymi watahami a jeśli już widzi się koty, to przemykają one na pełnej prędkości, byle z dala od ludzi. W Orissie zrozumiałem dlaczego. Otóż tam koty stanowią dosyć ważny element rybołówstwa.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,zwierzaki,trochę koloru,cyfrowo,Orissa,Puri
Plaża w Puri.
     Jednak najbardziej wstrząsająca kocia historia wydarzyła się w Świątyni Słońca w Konark. Najpierw usłyszałem żałosne miauczenie małego kotka. Potem zobaczyłem dwie małpy biegnące po wypielęgnowanym trawniku. Jedna z nich niosła delikatnie w pysku maleńkiego kota, który darł się wniebogłosy.
Wspięły się wysoko na świątynne rzeźby i zaczęły bawić swoją maskotką. Podrzucały, puszczały na chwilę, by zaraz w pełnym pędzie łapać kotka. W pewnym momencie wybuchła między małpami jakaś awantura. Nie wiem, może o kolejność podrzucenia futrzakiem? W każdym razie w trakcie szarpaniny kotek stracił łapki. A małpy straciły zainteresowanie zepsutą, lecz wciąż miauczącą zabawką i zrzuciły kotka z kilkunastu metrów na kamienny dziedziniec...
14 Sierpnia 2010 00:00
:((( niefajnie.

Powiązany wpis