Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Aeropix — Bardzo udane zdjęcia. Czarno biała fotografia niesie dużo więcej emocji bo nie rozprasza...
  2. karolina — Chmury na zdjęciu piękne... :)
  3. Waldek — Jasne, czasami nie ma jak. To może chociaż z N8 na mieście da radę coś uchwycić...
  4. trb — Wiem :( i mógłbym podawać masę powodów, ale to raczej bezcelowe... Staram się -...
  5. Waldek — Hm... kiepsko coś idzie z wypełnianiem postanowień :) Gdzie te nowe posty ? :)
  6. trb — Właśnie nie ma zbytnio co oglądać... Po prostu chciałem na blogu poinformować, że...
  7. Marek — ... no jakby to powiedział pewien klasyk, byłeś za daleko :-) Ale cieszę się, że...
  8. Dominik — Bartek, nie pomyliłeś się.. na Marszu Niepodległości.. dokładnie NIC się nie działo,...
  9. ansel — Fajne zdjęcie. Fajne "gazetowe" światełko.
  10. photographer — Bardzo podoba mi się strona i zdjęcia, kolor cz-b super.

Zobacz wszystkie...

Wtorek, 27 Lipca 2010

Trochę inne zdjęcie.

trochę tekstu, galeria, wyprawa, Indie, trochę koloru, cyfrowo, Varanasi, pudźa, ghaty, Ganges
     Bo zazwyczaj nie fotografuję dzieci, bo staram się, poprzez dobór szkła/odległości/wysokości, nie powodować przekłamania perspektywy, bo, przy zdjęciach kolorowych, poprawnie ustawiam balans bieli. To zdjęcie jest inne.
     Dziewczynka biegała wśród pielgrzymów czekających na ghacie Lalita na wieczorną pudżę. Próbowała im wcisnąć kwiaty i papierowe łódki, które puszcza się z nurtem Gangi, jako ofiara dziękczynna za mijający dzień.
     Ceny były różne. Od pięciu rupii dla Hindusów po ponad sto dla Japończyków, Niemców i Amerykanów. Jednak to nie tradycyjne elementy hinduskiej modlitwy były powodem tego, że obcokrajowcy płacili. Jeśli popatrzycie na zdjęcie będziecie wiedzieli o czym mówię. Wystarczyło, że stawała blisko upatrzonych ofiar, zaciskała usta i robiła oczy, niczym Kot w butach ze Shreka a oni sięgali głębiej do kieszeni.
     Mnie najbardziej bawiła zmiana jej zachowania, którą mogłem obserwować, gdy za którymś razem z kolei czekałem na wieczorna modlitwę siedząc dokładnie w tym samym miejscu co zwykle. Z rozbrykanego dzieciaka (będzie też takie zdjęcie) zamieniała się w prawdziwą profesjonalistkę od wyciągania kasy. I robiła to z niesamowicie naturalnym wdziękiem.
Indie - kwiecień/maj 2010
źródło: www.sobanek.com
trochę tekstu,galeria,wyprawa,Indie,trochę koloru,cyfrowo,Varanasi,pudźa,ghaty,Ganges
Tuż przed wieczorną pudżą. Varanasi.
Kaha
 
27 Lipca 2010 13:52
strasznie mi sie podoba:)nawet bym sobie w ramkę oprawiła:)

Powiązany wpis