Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em
ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. apows — Masz racjje ja tez troche fotografuje , ale jak dotad nie wyszlo mi takie fane zdjecie...
  2. Mysh — Wszelkie "kryształowe" klisze najlepiej wychodzą traktowane D76 1:3 - dają tak nieprawdopodobną...
  3. Kuba — Zeiss Ikon Nettar, HP4 - głowa na rynku Kiev60, 80/2.8, AGFApan400 - smoczysko Bardzo...
  4. Mysh — zacznij może wywoływać sam.. ponoć to nie jest takie straszne, jedna trucizna więcej.....
  5. trb — :) Z oczami sprawa jest prosta - osoby fotografowane zazwyczaj siedzą w cieniu a zdjęcie...
  6. Anna — Sukienka sukienką, ale mnie przede wszystkim uderzają te wyraziste oczy. Piękne.
  7. Anna — Ładna kompilacja.
  8. Agnieszka — Nie ma drugiej takiej krainy jak Podlasie... Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
  9. Tytus — Ja co prawda nie w kwestii kalibracji jakichś tam monitorów, tylko zdjęcia - podoba...
  10. Mysh — Ale ten EasyPix2 jest w podobnej cenie co SpyPro. Mnie spyder wystarczy, większość...

Zobacz wszystkie...

Poniedziałek, 19 Lipca 2010

Sadhu. Po raz kolejny.

galeria, wyprawa, Indie, portret, czarno - białe, na błonce, Sadhu, Varanasi, Ganges, ghaty
     Spotkałem go w samo południe. Żar lał sie z nieba. Gorąc bił z dołu, od nagrzanych kamiennych schodów.
Myślałem, że znam już wszystkie triki wyciągania pieniędzy, jednak ten sadhu wyprowadził mnie z błędu. Numer „na obcą monetę” zobaczyłem po raz pierwszy. Chyba jednak już nasiąkłem Indiami i poziom mojej asertywności wzrósł niepomiernie w stosunku do tego, jaki był podczas mojej pierwszej wizyty w tym kraju.
     Sadhu odszedł z niczym. Ja miałem przynajmniej zdjęcia.. A wystarczyło, żeby grał ze mną fair.
galeria,wyprawa,Indie,portret,czarno - białe,na błonce,Sadhu,Varanasi,Ganges,ghaty
galeria,wyprawa,Indie,portret,czarno - białe,na błonce,Sadhu,Varanasi,Ganges,ghaty
19 Lipca 2010 11:35
"na obcą monetę" czyli jak?
19 Lipca 2010 11:41
Zaczyna się od "giftu" w postaci monety z kraju ościennego (to wzbudza ciekawość), po czym chwile później podarunek zamienia się w żądanie ekwiwalentu w rupiach indyjskich - zazwyczaj zawyżonego ponad stokrotnie do panującego kursu. Niestety amerykańscy/japońscy turyści od razu wyciągają pliki banknotów i płacą ciesząc się z okazji zasugerowanej przez miłego Hindusa.
Odmian tej metody jest dosyć dużo - głównie w Varanasi można obserwować jaką kasę potrafią wyciągać od przyjezdnych...
Ale o wycieczkowiczach z w. wym. krajów wolę nie wspominać. Ich zachowania bywają tak żenujące... I wyrabiają złą markę całej reszcie "bakpakersów"...
19 Lipca 2010 12:59
"Ale o wycieczkowiczach z w. wym. krajów wolę nie wspominać. Ich zachowania bywają tak żenujące... I wyrabiają złą markę całej reszcie "bakpakersów" - czemu nie? Ciekawie byloby poczytac o roznicach kulturowych. Rozumiem, ze nie wyglada to jak w amerykanskich romansach?
19 Lipca 2010 13:20
Hmm... Może kiedyś zrobię osobny wpis o typowych indyjskich faux pax i sposobach na naciągnięcie turystów... Jakby nie było w ciągu tych kilku pobytów napatrzyłem się na wiele różnych dziwnych akcji...
26 Lipca 2010 01:04
Zawsze przy okazji takich spotkań mam mieszane uczucia, z jednej strony oczywiście nie lubię, jak się mnie ma za idiotkę zza granicy i wciska rozmaity kit, z drugiej strony, życie takich różnych cwaniaków jest jednak dalekie od sielanki, często musisz być cwaniakiem, żeby przetrwać, więc czasem płacę, ostatecznie, co tam.
Fajny ten portret u góry, mocne oczy.

Powiązany wpis