Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Niedziela, 18 Października 2009

Pokhara. Ciag dalszy...

trochę tekstu, wyprawa, Indie, Nepal, Pokhara, galeria, czarno - białe, na błonce
     W poprzednim wpisie byłem niesprawiedliwy. Pokhara, prócz wszystkich tych czysto turystycznych atrakcji, ma jednak coś do zaoferowania: wspaniałą okolicę. Mieszkańcy niewielkich wiosek rozsianych wokół niej, co prawda żyją z odwiedzających ten rejon, jednak wśród nich można także spotkać osoby, których życie jest prawdziwe, nie nastawione na komercję i za możliwość ich podglądanie nie żądają pieniędzy. A to niestety jest częsta przypadłość — choćby wymienić tutaj można miasteczko uchodźców tybetańskich, do którego wrócę niebawem, przyklejone do tego sielankowego kurortu.

     Wdrapując się do Pagody Światowego pokoju, największej buddyjskiej stupy w Nepalu, na którymś z rzędu postojów spotkaliśmy kobietę, która również urządziła sobie przerwę we wspinaczce na szczyt wzgórza. Byłem zafascynowany wyglądem starej Nepalki, jej strojem, kolorem skóry, tym w jaki sposób światło, filtrowane przez wiszące nisko chmury zwiastujące ulewę, malują na jej twarzy światłocień. Każda zmarszczka, każda bruzda wydawała się ożywać nawet przy niewielkim poruszeniu.
     Musiałem podejść, poprosić o możliwość wykonania zdjęcia. I wtedy dotarło do mnie, po co noszę na plecach dobre dziesięć kilogramów fotografii. Po prostu pewnych zdjęć nie potrafię zrobić cyfrą, pewne tematy są zbyt magiczne na bezduszną matrycę.
     I mam nadzieję, że udało mi się chociaż w niewielkim stopniu jej mądrą urodę. I że poczujecie tę magię, która towarzyszyła mi, gdy naciskałem spust migawki.
trochę tekstu,wyprawa,Indie,Nepal,Pokhara,galeria,czarno - białe,na błonce
W okolicach Pokhary
trochę tekstu,wyprawa,Indie,Nepal,Pokhara,galeria,czarno - białe,na błonce
W okolicach Pokhary
19 Października 2009 11:37
przyznaje racja co do cyfry ;)
a jakby nie patrzec w tych zdjeciach ( szczegolnie drugim ) udalo Ci sie uchwycic wszystko co trzeba ;)))
Marek
 
20 Października 2009 15:51
Od dwu dni nie moge sie od tych fotografii uwolnic, sa ze mna wszedzie...
20 Października 2009 16:03
Marku, bardzo mi miło :) Szczególnie na plf, gdzie foto to zniknęło w gąszczu innych, określiłeś je mianem drugiej "stópki" :) A na takie porównanie czekałem dobre cztery lata :)
KasiaM
 
21 Października 2009 14:49
zgodzę się z Markiem:)
wystarczy raz obejrzeć te fotografie i już nie można się bez nich obejść;)
pozdrawiam z Krosna;)
loosi
 
22 Października 2009 20:09
Nie wiem i nie potrafię jednoznacznie określic co robisz lepiej : piszesz czy fotografujesz ?
I jedno i drugie jest znakomite, na wysokim poziomie i z taką charyzmą ... że nie da się chyba tego zrobic, nie da.
Tak samo z zapartym tchem i z ogromnym zainteresowaniem czyta się Ciebie jak i ogląda Twoje fotografie.

Powiązany wpis