Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Piątek, 03 Lipca 2009

Portale fotograficznych analfabetów

trochę tekstu, opinie, kij w mrowisku
     Od pewnego momentu obserwuję prawdziwy wysyp różnej maści portali fotograficznych. Nie są to już specjalne miejsca, na których można pochwalić się i poddać krytyce swoje prace, ale wręcz dodatki do witryn społecznościowych.
I niestety ilość miejsc gdzie pojawiają się kolejne pstryki przekłada się negatywnie na jakość prac na nich prezentowanych. Co gorsza, te nowe sprawiają, że portale istniejące od dawna zaczynają dryfować na mielizn mierności, daleko poza orbitę zainteresowań osób poszukujących wartościowych prac i nikt bardziej zorientowany w fotografii nie traktuje ich poważnie.
Hula na nich bezkrytyczny stosunek użytkowników do prac własnych i cudzych, nie wspominając o poziomie komentarzy, wskazujący na brak znajomości podstawowych pojęć i zasad fotografii... Nie ma tam mechanizmów zachęcających do poszerzania własnej wiedzy i jakości prac, a jednocześnie zniechęcających do powielania marności.
     Na większości portali obserwujemy całą masę zachowań promujących bylejakość i kompletną ignorancję — od hurtowego wystawianie maksymalnych not i zachwytów nad każdym (to ważne by obskoczyć jak najwięcej fotek) byle jakim pstrykiem, po zakładanie wielu kont i nakręcanie dyskusji pod wystawionymi pracami. Kolejna koła wzajemnej adoracji tylko pogarszają sprawę...
     Na zachwyty kiepskimi zdjęciami, a także na pouczenia wyrażane przez ludzi, którzy sami niewiele umieją, lepiej spuścić zasłonę milczenia. Ludzie nie potrafią, nie chcą zrozumieć, iż publiczne eksponowanie własnej twórczości powinno następować dopiero po opanowaniu podstaw gdyż do nauki podstaw wcale nie służą portale, lecz podręczniki, oglądanie wielu dzieł mistrzów i własna praktyka, na serwisach pogłębia się umiejętności nabyte wcześniej.
      Zadaje sobie sprawę z tego, iż strony te są również portalami społecznościowymi — nie mającym wysokich celów artystycznych, ale na Boga, nie musimy dawać się zalewać pełnymi szczęścia zdjęciami dnia, które ustalane są przez powszechne kółka wzajemnej adoracji bezkrytycznie przyjmujące każdy wytwór swych członków... Dominuje tu pewien standard prac - jak najbardziej nieostre, nieczytelne, ciemne bądź znów przekolorowane i cukierkowe...Podobno każdy kiedyś sądził, że prawdziwie artystyczne zdjęcie to to, które jest nieostre, poruszone, zbyt kontrastowe i ziarniste. Jeśli któryś z nich ma stać się portalem ART to niech Ci, którzy do tego art pretendują zaczną zwracać uwagę na własne dziełka i własne komentarze.
     Daje sobie rękę uciąć, iż gdyby pojawiły się tam prace mistrzów (Sieff, HCB, Avedon, Newton, Salgado, Bloom) zostałyby szybko okrzyknięte 'żenadą' i wrzucone do jednego kubła... A są to fotografie, które coś pokazują, coś mówią i starają się przekazać...


Tekst ten inspirowany, wzorowany i oparty jest na przemyśleniach Hardnuta publikowanych swego czasu w Jego blogu na portalu plfoto.
03 Lipca 2009 12:07
I jeszcze jedna szpilka - ciekawi mnie, co pozostało by po mistrzach i osobistościach tych portali, gdyby zabrano im ekranik lcd z tyłu aparatu i Photoshopa :) Myślę, że niejeden nadmuchany ego-balonik mógłby pęknąć...
anonim
 
03 Lipca 2009 12:43
Mam dla Ciebie złą wiadomość - balonik nadmuchany analogowo niczym nie rózni się od cyfrowego, vide autor tego blogusia...
03 Lipca 2009 12:50
:)
Czyli jednak zabolało to co napisałem skoro anonimy się pojawiają...
Czy gdzieś napisałem, że cyfra jest 'be'? Sam jej używam... Ja tylko poważam umiejętności ludzi, którzy bez podglądu i PS'a nie potrafią zrobić poprawnego technicznie i kompozycyjnie zdjęcia...

To jest ostatni anonim, który nie został skasowany. Skoro wyrażasz swoje zdanie to nie bój się pod nim podpisać.
Zibi
 
03 Lipca 2009 14:31
Wiesz, niektore tezy ktory wysnuwasz maja moje poparcie, aczkolwiek troche mijasz sie z prawda i swoimi pogladami. Latwosc dostepu do technologii i szybkiego uzyskania obrazu ma swoje plusy i minusy, sek w tym zeby odnalezc to co najlepsze w nowych czasach. Juz prawie nikt w profesjonalnej fotografii nie uzywa teraz filmu, bo jest niestety zbyt drogi produkcyjnie i malo efektywny, a wymagania klientow niebotyczne, szybko, od zaraz, prosto do retuszerni.

Wszyscy mistrzowie ktorych wymieniles spedzali tygodnie na robieniu odpowiednich odbitek, i tez dopieszczali i cukierkowali swoje fotografie. Tak naprawde proces niewiele sie zmienil, emulsje byly ulepszane latami i kazde z nich zawieraly odpowiednie charakterystyki krzywych i kontrastow. Jako material wyjsciowy film ma juz nadany wyglad ktorego cyfra nie ma i mowienie, ze ktos sie ratuje PS jest jak mowienie, ze ktos robil odbitki by swoje zdjecia polepszyc. Cyfra jest dosyc plaska, kazdy RAW ma na tyle informacji w sobie, by moc z niego wiele wycisnac i pokazac to co chcesz. Nie ma wiec zadnej roznicy.

Notabene, mam wrazenie, ze sam skanujesz negatywy, wiec tak naprawde wykonujesz wylacznie polowe tego co powinienes a na ostatnich zdjeciach z WWA ze starszym czlowiekiem masz 3 ujecia i kazde z nich ma inny kolor. Brak konsekwencji?;)

Odbieranie mozliwosci portalom i roznego masci ich uzytkownikom prawa do wystawiania prac to tak jakby komus zabronic wypowiedzi na forach czy sluchania takiej a nie innej muzyki. Jesli doceniasz dobra fotografie to znajdziesz swoje biale kruki wszedzie, ot tyle. Pomijam caly aspekt relacji towarzyskich i \"popularnosci\".

A tak na marginesie, nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ale przez dziesiatki lat uzywano tzw polaroidow czyli nic innego jak ekranikow dzisiejszych.... i wiecej ich sie robilo nieraz niz klatek filmu.

Swiat idzie do przodu.... paradoksalnie masz mozliwosc pisania blogu... cos to sie kloci razem, nieprawdaz?
03 Lipca 2009 14:52
Ciesze się, że mój post wywołał odzew :)

1. Co do profesjonalnego rynku - jeszcze się używa, co prawda w coraz węższym zakresie ale jednak...
2. Co do ratowania i obróbki - w ciemni tworzyło się jedną jedyną wersję zdjęcia. Było ono niepowtarzalne. Teraz każda odbitka jest taka sama. Poza tym popatrz proszę na sposób obróbki w dzisiejszych czasach - gdyby ktoś położył obok siebie źródło i obraz finalny można by mieć duże problemy ze znalezieniem części wspólnych. Ingerencja w obraz, moim zdaniem, idzie zbyt daleko...
3. Co do trzech skanów - tak, różnią się tonalnie. Dlatego, że zostały zeskanowane w kolorze i zmniejszone bez jakiejkolwiek obróbki.
4. Polaroid - co więcej używa się go dzisiaj :) szczególnie, że będzie wznowiona jego produkcja - wielki format.

5. Tym wpisem chciałem pokazać niepokojące mnie zjawisko wulgaryzacji fotografii, w rozumieniu sztuki wizualnej na portalach fotograficznych. Popatrz proszę na fakt wystawiania koszmarnie obrabianych obrazków (obojętnie jakie było ich źródło), które uznawane są niemalże za fotografie stulecia na tych stronach. Nie ma obiektywizmu, nie ma merytorycznych dyskusji, nie ma wiedzy. Tam królują stosunki towarzyskie a nie prawdziwa wartość prezentowanych zdjęć.
Popatrz, proszę na autorów z tak zwanego top bądź DNO na plfoto. Mechanizm działania tych osób - oceniają mnóstwo cudzych zdjęć, najlepiej jako \"wybitne\", dzięki czemu obdarowani przybiegają z kolei pod ich zdjęcia, odwdzięczyć się.

I zgadzam się, że Fotografia jaką znamy od ponad stu lat zmienia się radykalnie. Odchodzi do przeszłości. Co nie znaczy, że chce spoglądać bezkrytycznym wzrokiem na obrazy jakie dostarcza nam ta nowa.

Pozdrawiam
Zibi
 
03 Lipca 2009 18:59
Mysle, ze dyskusje tego typu mialy miejsce nie raz i w wielu miejscach na polskim swiatku footgraficznym. Jak juz wczesniej pisalem, czasy sie zmieniaja. Te same zmiany/nowosci dotycza rowniez w tym momencie obrazu ruchomego gdzie mozna uzyskac fantastyczne efekty przyblizone do jakosci tasmy filmowej na aparacie fotograficznym (!) i to w pelnnym HD. Powstal caly nowy rynek akcesoriow filmowych, filmowcy dostrzegaja nowe mozliwosci, alternatywne sposoby na tworzenie ciekawych efektow.

Niestety, smutna prawda polskiej fotografii jest taka, ze nie jest ona na poziomie i powoli dochodzi do jakiegos zjadliwego wygladu. O ile filmowcy maja sie czym szczycic dzis jako idealy i wzory do nasladownictwa w Polsce sa wymieniane nazwiska Tyszka, Sikora i inni mu podobni ludzie z kregu WWA. Chwala temu pierwszemu za to, ze udalo mu sie wyjsc na swiatowe rynki, ten drugi to juz inne pokolenie, ale to wciaz malo. Nikt w Polsce nie zna aktualnych trendow i gwiazd, a jesli juz to wszyscy wymieniaja chorem Annie Lebovitz... ktora moim skromnym zdaniem jest niestety nienajlepszym przykladem. W Polsce nawet nie ma przyzwoitego magazynu o fotografii profesjonalnej a wszelakie konkursy dla pol-profesjonalistow niestety promuja malo ambitna tworczosc, szkoly fotograficzne maja bardzo niski poziom, system asystentury wogole nie istnieje. Jedyny ambitny magazyn Pozytyw padl lata temu, a byl to taki wspanialy zwiastun zmian...

Ciezko walczyc z wiatrakami, uczyc ludzi odrozniania czegos dobrego od miernoty, syzyfowa praca. Latwosc przyswajania banalu niestety w Polsce jest standardem, wystarczy popatrzec na swiat pop kultury muzycznej czy TV. Polskie magazyny promuje wtorna i mala ambitna fotografie, az zal ogladac te same podobne portrety, nikt sie nie wychyla z czyms ambitniejszym.
Jedynym wyjsciem z braku wlasciwych punktow odniesienia jest wlasna eksploracja, edukacja i twarde dazenie do ciaglego rozwijania sie, poszerzania horyzontow i nadgonienia zaleglosci zerkajac na Zachod lub bedac za granica.

Odpowiadajac na punkty;)
1) minimalnie, 5x4 i czasem 8x10 aczkolwiek tylko gdy klient znajdzie 809 albo 804
2) dobry printer mogl zrobic i 20 takich samych wersji zdjecia bo na tym polegala jego praca, ot wymierajaca
generacja.

4) patenty Polaroida faktycznie ktos kupil by znow robic Type 54 i 55, 79 i 804, 809. Jak punkt 1. Fuji wciaz robi FP100BW i FP100C na 120 i 5x4, ale ledwo sprzedaja to teraz.



Wszystkiego dobrego, z powazaniem!
05 Lipca 2009 15:03
A co do osławionego już plfoto - wszystkim \"topowiczom\" chciałem polecić stronę:
http://www.zgodzinski.com/plfoto/

Powiązany wpis