Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

OSTATNIE WPISY

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  2. Anettt — Świetne jest.
  3. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  4. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  5. Bartosz — Już niedługo na blogu :)
  6. Paulina — Witam, a dokąd tym razem?
  7. Piotr — Jak zawsze - podziwiam. Świetne zdjęcia, tekst też trzyma poziom. Podoba mi się pomysł...
  8. Didimos — Czymam kciuki
  9. Astarte — Czyta :)
  10. T — Czyta, chociaż przez chwilę się zawahałem przed DRTL... :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Środa, 29 Lipca 2009

Cyfra, CZTERY!

czarno - białe, zwierzaki, cyfrowo, sprzęt
Warszawa 20.07.2009
     Skoro można było powiedzieć raz, dwa a nawet trzy można powiedzieć i cztery...
     Niestety jest to kolejny strzał testowy — brak czasu i obezwładniająca atmosfera Stolicy sprawia, że aparaty leżą w szafce... Tym razem chciałem zobaczyć jak spisuje się nowy obiektyw będący częścią zakupów przedwyjazdowych. Powiem szczerze, ze byłem bardzo mile zaskoczony ostrością tak starej konstrukcji, jaką jest 70-200/2.8L IS na pełnej przysłonie. Tutaj można zobaczyć wycinek kadru.
     Oczywiście, można się czepiać, że automatyczne ustawianie ostrości w 5D Mk2 szwankuje, że jest wolne, ma mało punktów — szczególnie, jeśli miało się przyjemność pracować wcześniej na Canonie 1V. Jednak jakość obrazu — skala tonalna, ostrość, ilość detali w światłach i cieniach, praktycznie brak ziarna (to zdjęcie zostało zrobione na iso400) sprawia, że powoli zaczynam zapominać o małym obrazku...
Co nie zmienia faktu, że lubię ten niesamowity moment, gdy po raz pierwszy wyciąga się film z koreksu, gdy niemalże czuję magię Fotografii podczas samodzielnego wywoływania...

Powiązany wpis