Ale...

o co chodzi?
  •       „Nie tworzę prac wybitnych, mam świadomość własnej niedoskonałości i popełnianych błędów, nie oczekuję więc pochwał i wysokich not.
    Wystawiam fotografie.
          Chcę podzielić się swoim spojrzeniem na Świat i cieszyć radością innych z ich oglądania. Życzę sobie stałego twórczego niezadowolenia z wykonanych zdjęć. Dlaczego? Bo tylko ono jest gwarancją robienia coraz lepszych.”
  • za Hardnut'em

Archiwum[spis treści]

ostatnie komentarzenajczęściej komentowane
  1. Didimos — Podoba się. Indie mnie pociągają i jednocześnie się ich boję. Takich Indii boję...
  2. Didimos — Pierwsze Twoje kolorowe, które do mnie gada.Pewnie przez ten szalony bokeh. Yes, I know...
  3. Sukesh — All the best
  4. Julia — Bardzo podobają mi się podobają zdjęcia zawarte na filmie, aż serce rusza. Pozdrawiam...
  5. Franek — Uwielbiam Pana zdjęcia, są po prostu świetne. Od wielu lat śledzę tego bloga i staram...
  6. Tomek — Miejsce niemal idealne. Zdjęcie super.
  7. Anettt — Świetne jest.
  8. Bartosz — Dziękuję :) Miło mi to czytać :)
  9. Piotr — I tego właśnie szukam w fotografii. Zachwytu nad drobiazgami. Cz/b takiego efektu by...
  10. Bartosz — Już niedługo na blogu :)

Zobacz wszystkie...

SŁOWA KLUCZOWE

Czwartek, 03 Grudnia 2009

Sadhu. Świętość na sprzedaż.

czarno - białe, galeria, Indie, na błonce, Nepal, Paśupatinath, Patan, Sadhu, trochę tekstu, wyprawa
     Tłum nagle ustępuje. Przed chwilą jeszcze trudno było utrzymać wybrany kurs, nie dać się porwać ludzkim falom. Nagle się to kończy i nieśpiesznie wkraczamy na Durbar Square Patanu.
     Dzieci grupkami zmierzające do szkoły, staruszkowie siedzący w cieniu świątyń, sprzedawcy jeszcze nienachalnie zachwalający wyłożone na straganach towary, nosiciele wody. W ostrych promieniach Słońca rozpędzających nocny, górski, rześki chłód centrum miasta powoli budzi się do życia.
     Wśród ludzi zajętych własnym życiem, codziennymi obowiązkami, kompletnie niezwracającymi uwagi na turystów powstaje małe zamieszanie. Grupka przebierańców zobaczyła białasów. Gestami, nawoływaniem (wśród Hindusów jest to oznaka kompletnego braku dobrego wychowania!) stara się zwrócić na siebie naszą uwagę. Pawie pióra powtykane w peruki udające dźati, jeszcze wilgotne malunki na twarzy, dziwaczne stroje. — Sadhu! — rzuca ktoś z boku.
Nie tym razem, moi drodzy. Niestety fakt, że prawdziwy Baba stał się atrakcją przyjezdnych zaopatrzonych w aparaty fotograficzne i, co ważniejsze, w zasobne portfele sprawił, że udawanie Świętych Mężów stało się popularnym i łatwym sposobem zarobkowania. Cudacznie ubrani i wystylizowani mężczyźni siedzą w turystycznie atrakcyjnych miejscach i nagabują o zdjęcia. Nic za darmo, rzecz jasna. Widząc ich w jednej chwili ulatuje nimb tajemniczości i świętości pozostawiając tanie jarmarczne widowisko.

Swojego przebierańca sfotografowałem za darmo pomimo jego głośnego i natrętnego domagania się pieniędzy.
— Skoro jesteś taki święty i za nic masz ten ziemski padół, to po cholerę ci kasa?
Owszem, zdarzało mi się dawać pieniądze ale nie gdy ktoś tak nachalnie próbuje je ode mnie wyciągnąć.
czarno - białe,galeria,Indie,na błonce,Nepal,Paśupatinath,Patan,Sadhu,trochę tekstu,wyprawa
"Sadhu" w Patanie

     Podczas mojej pierwszej, późnowieczornej wizyty w Paśupatinath zobaczyłem inny obrazek. I szczerze mówiąc nie wiem co o tym sądzić... Sadhu z zegarkiem na ręce, rozmawiający przez telefon. Nie domagający się kasy za to, że złapałem go w kadr. Bo musiałem zrobić to zdjęcie. Ze względu na kontrast, który w dalszym ciągu nie mieści mi się w głowie.
     Baba skończył rozmowę, zaprzeczył gdy wyciągnąłem pieniądze, pobłogosławił, zabrał kolegę i zniknął wśród dziesiątek maleńkich świątyń Sziwy.
czarno - białe,galeria,Indie,na błonce,Nepal,Paśupatinath,Patan,Sadhu,trochę tekstu,wyprawa
"Sadhu" w Paśupatinath
     Zdjęcie to jest straszliwie ciągnięte — panował już półmrok a ja w kasecie miałem tylko przeterminowanego Neopana. Gdy jest świeży, nie ma problemów z wyciągnięciem półtonów, nawet gdy fotografia jest zrobiona przy słabych warunkach oświetleniowych. Niestety, gdy przekroczy się datę ważności zaczynają się schody.
03 Grudnia 2009 21:25
E tam, dobre zdjęcie broni się samo. Technikalia to istotna sprawa, ale nie dajmy się zwariować :)...
Agnes
 
04 Grudnia 2009 12:24
Jak czytam opis drugiego zdjęcia to przypomina mi się scena z "Amelii" dziewczyna podchodzi do zebraka siedzącego na peronie a on mówi: "nie dziękuję w niedziele nie pracuję"

Jak zwykle zdjęcia na wysokim poziomnie
05 Grudnia 2009 19:46
znakomicie kontrastują ze sobą te dwa zdjęcia...
Kuba
 
20 Grudnia 2009 00:56
Mistrzowska fotka!
Kuba
 
20 Grudnia 2009 00:58
Obydwie świetnie "pasują", ale mimo rzekomych problemów technicznych drugie zdjęcie wykonałeś świetnie!

Powiązany wpis